Odkupienie Zakontraktowanej Luny

Odkupienie Zakontraktowanej Luny

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział drugi
Autor: Aeliana Moreau
3 mar 2026
~Punkt widzenia Avy~ Cisza runęła na pokój niczym fala pływowa, zagłuszając każdy dźwięk, gdy wszystkie oczy zwróciły się w stronę Dylana. Widziałam panikę w jego oczach, to jak jego usta otwierały się i zamykały niczym u ryby łapiącej powietrze. Świadomość tego, co właśnie wyznał, docierała do niego powoli, a ja musiałam użyć całej swojej woli, by na moją twarz nie wpłynął zadowolony uśmieszek. Chciał coś powiedzieć, cofnąć to wszystko, ale zanim zdążył wykrztusić słowo, głos Alfy Graysona przeciął napięcie: – Inna kobieta jest w ciąży z twoim szczenięciem? Usta Dylana poruszyły się bezgłośnie. Kątem oka dostrzegłam Crystal. Pewny siebie uśmieszek, który nosiła chwilę temu, zniknął, zastąpiony czystym przerażeniem. Próbowała wtopić się w tło, zniknąć, ale było na to za późno. Wspomnienie nagrania, które mnie zszokowało, nagle uderzyło we mnie z całą mocą; czułam się, jakbym oglądała je ponownie. Ręka Dylana wplątana w jej włosy, gdy w nią wchodził, ich ciała zderzające się raz za razem. Oczy Crystal wbite w kierunku kamery, jakby wiedziała, że tam jest, usta uchylone w rozkoszy, podczas gdy on kontynuował swoją zdradę wprost w moim małżeńskim łożu. – Wiedziałaś. Te słowa szarpnęły mnie z powrotem do teraźniejszości, mój wzrok przeniósł się gwałtownie na Alfę Graysona. Jego oczy, wcześniej zimne i obojętne, teraz kryły w sobie cień ciekawości. Nie zadawał pytania; znał już odpowiedź. Kiwnęłam głową, powolnym, celowym ruchem, który zdawał się trwać wieczność. Głos Dylana przeciął ciszę, szorstki i zdesperowany: – Od jak dawna? Spojrzenie Alfy Graysona pomknęło ku niemu, z jasnym ostrzeżeniem w oczach. – Jeśli odezwiesz się ponownie, będzie to twój ostatni czyn. Zwrócił swoją uwagę z powrotem na mnie, jego oczy śledziły zarys mojej sylwetki z większym zainteresowaniem, zatrzymując się w sposób, który sprawiał, że moja skóra płonęła. – Jak się dowiedziałaś? Dlaczego nagle zrobiło się tu tak gorąco? Wzięłam drżący oddech, słowa ciążyły mi w piersi, gdy zaczęłam relacjonować koszmar ostatnich tygodni. – Najpierw zauważyłam jego zapach na niej, około miesiąc temu. Początkowo nie myślałam o tym zbyt wiele. Po prostu uznałam, że przebywali w bliskim otoczeniu. Ale potem zaczęłam widywać siniaki na jej szyi, a sama byłam ofiarą tego zbyt długo, by nie rozpoznać śladów. Westchnęłam, ocierając łzy, z których nie zdawałam sobie sprawy, że spływają mi po policzkach. – Naprawdę myślałam, że ją też krzywdzi, ale potem jej nastawienie się zmieniło. Zaczęła zachowywać się, jakby była lepsza ode mnie, jakby miała nade mną przewagę. Podejrzewałam coś, ale nie mogłam ich przyłapać na gorącym uczynku. Mój wzrok przeskoczył na Crystal i przytrzymałam jej przerażone spojrzenie. – Tydzień temu ustawiłam telefon na nagrywanie i zostawiłam go w rogu sypialni. Wtedy w końcu zobaczyłam ich razem – to, co robili w naszym łóżku. Mój głos załamał się, gdy kończyłam, a wzrok wrócił do Dylana. Zablokowałam się na nim. Jego twarz była czerwona, głęboka, wściekła czerwień, a ja zmusiłam się, by mówić dalej: – Oboje nosimy siniaki, ale podczas gdy moje są znakami jego gniewu, jej reprezentują jego zdradę. Spojrzenie Alfy Graysona przesunęło się z mojej twarzy na twarz Dylana. – Jest wiele rzeczy, które uważam za trywialne, ale bicie kobiety przez mężczyznę do nich nie należy. Dylan otworzył usta, by się wytłumaczyć, lecz zanim zdążył wypowiedzieć słowo, ton Alfy Graysona obniżył się do czegoś lodowatego. Powietrze wokół nas zdawało się gęstnieć od jego mocy, aury tak duszącej, że moje kolana stały się miękkie. – Nigdy nie próbuj mówić, kiedy ja mówię. Dylan skurczył się, a ja widziałam strach wpełzający do jego oczu. – Sojusz zostaje rozwiązany – ogłosił Alfa Grayson, a jego głos przeciął pokój jak nóż. Całe ciało Dylana zamarło, słowa opuściły jego usta w jąkaniu: – Papiery… zostały podpisane… Nie możesz tego zrobić… Oczy Alfy Graysona zwęziły się, jego spojrzenie było zabójcze. – Powiedz jeszcze jedno słowo w moim kierunku, a pokażę ci, dlaczego jestem Alfą wszystkich Alf. Czułam, jak drżę, moje ciało reagowało na czystą siłę jego obecności. Wtedy jego oczy przesunęły się na mnie, przygwożdżając mnie w miejscu z intensywnością, która kradła oddech z moich płuc. Jego wyraz twarzy był nieodgadniony, zimny i wyrachowany, jakby decydował o moim losie tu i teraz. – A od tego momentu – kontynuował, a jego głos niósł ciężar ostatecznego wyroku – twój związek z Dylanem jest zakończony. Jesteś wolna. Przez chwilę nie mogłam przetworzyć tego, co mówił. Słowa zawisły w powietrzu, niemal surrealistyczne. Dylan, który kipiał w milczeniu, nagle pękł. – Nie możesz tego zrobić! – wrzasnął, a jego głos załamał się z desperacji. Nie miałam szansy zareagować, zanim mężczyzna w garniturze, ktoś, kogo nawet nie zauważyłam, dopadł Dylana, wykręcając mu rękę za plecy z brutalną siłą, która sprawiła, że się skrzywiłam. Przyprawiający o mdłości odgłos pękającej kości wypełnił pokój, a Dylan został zmuszony do klęknięcia, jego twarz wykrzywiła się z bólu. Walczył, ale było to bezcelowe. Mężczyzna trzymał go mocno, a wtedy Crystal w końcu wyrwała się ze swojego osłupiałego milczenia, krzycząc imię Dylana i ruszając w jego stronę. Głowa Alfy Graysona gwałtownie zwróciła się w jej kierunku; jedno spojrzenie zamroziło ją w miejscu. Zatrzymała się martwo w pół kroku, oczy szeroko otwarte z przerażenia. Jego uwaga wróciła do Dylana, który ciężko dyszał, a jego twarz była maską bólu i wściekłości. – Nie jestem zwolennikiem niepotrzebnego rozlewu krwi – powiedział Alfa Grayson spokojnym głosem. – Ale łatwo mógłbym zrobić wyjątek. Oczy Dylana były pełne nienawiści, gdy spoczęły na mnie, nawet gdy walczył i mimo ostrzeżenia, wypluł: – Myślisz, że wygrałaś, ale jesteś tylko głupcem, a ty zostajesz wygnany… Temperatura w pokoju spadła tak nagle, że wydawało się, iż powietrze zamieniło się w lód. Oddech uwiązł mi w gardle, gdy zauważyłam, że oczy Alfy Graysona stają się czarne jak smoła. Zrobiłam instynktowny krok w tył, strach ukłuł mnie wzdłuż kręgosłupa, gdy jego wzrok spoczął na Dylanie. – Ośmielam cię, byś dokończył to zdanie. – Jego głos był niebezpiecznie cichy, każde słowo nasączone groźbą, która sprawiła, że włosy na karku stanęły mi dęba. – Ja... Alfo... – Głos Dylana załamał się, a arogancja odpłynęła z jego twarzy. – Wynoście się. Wszyscy – rozkazał Alfa Grayson, jego głos był niskim warknięciem, które rozeszło się po pokoju z mocą niepozostawiającą miejsca na dyskusję. W ciągu kilku sekund pokój opustoszał. Ledwo zarejestrowałam mężczyzn puszczających Dylana, Crystal biegnącą do jego boku, pomagającą mu wstać, zanim oboje zniknęli jak dym. Rusz się, Ava. Myśl ta odbiła się echem w moim umyśle, ale ciało odmówiło posłuszeństwa. Byłam wrośnięta w ziemię, serce waliło mi w piersi. Wtedy jego głos ponownie przeciął ciszę, ostry i precyzyjny. – Zostań. Zamarłam, puls przyspieszył, gdy dotarła do mnie świadomość – byłam sama z najpotężniejszym mężczyzną w naszym świecie. Jego oczy, wciąż czarne jak noc, wwiercały się we mnie i poczułam gorąco pod skórą, mieszankę strachu i czegoś innego, czego nie potrafiłam do końca nazwać. – Kiedy to się zaczęło? – Jego głos przerwał ciszę, pytanie niosło ze sobą więcej niż tylko ciekawość. Natychmiast wiedziałam, o co pyta. Kiedy Dylan zaczął mnie krzywdzić? Słowa wyciekły z moich ust na autopilocie: – Miesiąc po tym, jak mnie naznaczył. Nastąpiła kolejna fala ciszy. Wpatrywał się we mnie, ostrym, badawczym wzrokiem, jakby próbował poskładać pełny obraz. – Planowałaś to? Pytanie zawisło w powietrzu, ciężkie od sugestii. Pokręciłam głową, prawda wymknęła się, zanim zdążyłam ją przemyśleć. – Dylan odmówił mi rozwodu. Powiedział, że nie pozwoli mi zrujnować swojej reputacji. Pomysł zdemaskowania go rodził się od dni, a wiedziałam, jak bardzo dba o swoją dumę, dlatego nazwałam go impotentem. Wzięłam głęboki oddech przed kontynuowaniem. – Nie wiedziałam, co powie, ale wiedziałam, że cokolwiek to będzie, wystarczy, by wataha się dowiedziała. Że jest zdradzającym i kłamiącym draniem. Alfa Grayson nic nie powiedział. Po prostu się gapił, a potem, jakby cała sytuacja nagle go znudziła, odwrócił się do mnie plecami, odchodząc bez drugiego spojrzenia. W chwili, gdy odszedł, poczułam, że wreszcie mogę znowu oddychać; przytłaczający ciężar jego aury spadł z mojej piersi, a zaraz po nim nadeszła otrzeźwiająca świadomość. Nie mogłam tu dłużej zostać. Byłam teraz bezdomna. W desperackiej potrzebie ucieczki od Dylana nie wybiegłam myślami tak daleko. Miał rację. Nie miałam dokąd pójść. Moi rodzice, wieczni perfekcjoniści, nigdy nie przyjęliby mnie z powrotem po takiej hańbie. Nie miałam własnych pieniędzy. Dylan o to zadbał, sprowadzając mnie do roli niczego więcej niż trofeum Luny. Teraz byłam naprawdę sama. Wpatrywałam się w ziemię, gdy panika zaczęła wpełzać do środka, sprawiając, że ręce mi się trzęsły. Co ja teraz zrobię? – Dlaczego wciąż tam stoisz? Jego jedwabisty głos przeciągnął sylaby, wyrywając mnie z wiru myśli. Gwałtownie zwróciłam głowę w stronę Alfy Graysona, mrugając w dezorientacji, niepewna, czy dobrze go usłyszałam. – Co? Słaby uśmiech szarpnął kącikiem jego ust, tak mały, że mogłabym go przegapić, gdybym nie patrzyła prosto na niego. Było w tym uśmiechu coś zabójczego, coś, co sprawiło, że moje serce zabiło szybciej z zupełnie innych powodów. – Idziesz ze mną – oświadczył, a jego głos był stanowczy i rozkazujący. – Od tej chwili jesteś pod moją ochroną i jesteś oficjalnym członkiem mojej watahy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział drugi – Odkupienie Zakontraktowanej Luny | Czytaj powieści online na beletrystyka