Odkupienie Zakontraktowanej Luny

Odkupienie Zakontraktowanej Luny

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział piąty
Autor: Aeliana Moreau
3 mar 2026
~Punkt widzenia Graysona~ – Są tysiące kobiet, które miałyby bardziej podekscytowany wyraz twarzy z powodu zostania moją Luną. Powinnaś wyglądać na bardziej wdzięczną. Słowa opuściły moje usta, odzwierciedlając nudę, którą nagle poczułem w chwili, gdy podpisała kontrakt. Jej spojrzenie strzeliło w moją stronę i obserwowałem, jak kolor w jej oczach wiruje, zmieniając się na ciemniejszy odcień. Większość rzeczy mnie nie interesowała, ale jej oczy – coś, co zauważyłem w momencie, gdy upadła do moich stóp – sposób, w jaki zmieniały kolory – zaintrygowały mnie na tyle, by chcieć je zrozumieć. Te same oczy błyszczały teraz gniewem, jakby moje słowa ją obraziły. – Kontraktową Luną – poprawiła, a jej głos ociekał irytacją. Bez wahania chwyciła dokument i podeszła do mnie sprężystym krokiem, wpychając mi go w pierś. Strach i niepewność, które malowały się na jej twarzy chwilę temu, zniknęły, zastąpione wyrazem mówiącym, że jest gotowa popełnić morderstwo. Moje morderstwo. Szczerze mówiąc, nie obchodziło mnie, czym ją uraziłem. Odwzajemniłem spojrzenie, oceniając ją. Ava Pierce była uderzająco piękna, nawet jeśli brakowało mi jakiegokolwiek zainteresowania tym sentymentem. Wytrzymała moje spojrzenie przez długą chwilę, po czym je zerwała, jej wrogie spojrzenie złagodniało. – Co teraz? – zapytała, a jej ton był oschły. – Przydzielisz mi strażników? Będziesz obserwować każdy mój… – Pozbądź się tego nastawienia – wciąłem się, zanim zdążyła dokończyć, i zobaczyłem, jak lekko drgnęła na szorstkość mojego tonu. Otworzyła usta, by przemówić, ale znów jej przerwałem. – Wciąż mówię, a kiedy ja mówię – przerwałem na chwilę, by to do niej dotarło – nigdy mi nie przerywaj. Wzdrygnęła się jeszcze mocniej, więc westchnąłem, decydując się złagodzić ton. W końcu wymagałem od niej wiele. – Nie mam interesu w kontrolowaniu cię, ale zdecydowanie nie toleruję bezczelności. Rozumiesz? Zajęło jej chwilę, zanim skinęła głową. – Dobrze. A odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie. To, co dzieje się teraz, to nasza pierwsza sesja. Jej oczy rozszerzyły się, gdy moje słowa dotarły do niej, cała jej twarz zapłonęła głęboką czerwienią. – Teraz? – wyjąkała. – Nawet nie mam sprzętu… Jak na zawołanie drzwi do mojego gabinetu otworzyły się i do środka wszedł zespół ludzi, kładąc sprzęt medyczny na podłodze, po czym zniknęli tak szybko, jak się pojawili. Uśmieszek wykrzywił moje usta, gdy obserwowałem, jak jej oczy biegają po pokoju. – Zrobiłem rozeznanie. Wszystko, czego potrzebujesz do pierwszej sesji, zostało zapewnione. Rozejrzała się, wyraźnie walcząc o zachowanie panowania nad sobą. Jej oddech się zaciął, a ja uniosłem brew. – Jesteś ekspertem medycznym, prawda? Powinnaś być przyzwyczajona do takich sytuacji. Jej oczy wróciły do moich i odparła: – Moi pacjenci nigdy nie wyglądali jak… – Ugryzła się w język, zatrzymując się tuż przed dokończeniem zdania, co sprawiło, że uśmieszek na moich ustach się powiększył. Wiedziałem dokładnie, co chciała powiedzieć. Byłem świadomy swojego wyglądu i szczerze mówiąc, zaczynałem zdawać sobie sprawę, że podoba mi się, jak bardzo ją onieśmielam. Zwłaszcza ją. – Więc, mam zdjąć spodnie? – zapytałem, a moja ręka powędrowała, by odpiąć pasek. Jej oczy rozszerzyły się, twarz zrobiła się tak czerwona, że myślałem, iż może eksplodować. – Przestań! To, co działo się potem, przebiegało tak powoli; rozbawienie uderzyło we mnie mocno i po raz pierwszy od prawie dwudziestu lat, prawie się zaśmiałem. Co takiego było w Avie Pierce? Odepchnąłem tę myśl, patrząc, jak prostuje kręgosłup, jej oczy przechodzą w tryb bardziej profesjonalny. – Usiądź i nie zdejmuj spodni – powiedziała, a w jej tonie brzmiało ostrzeżenie. Powstrzymałem uśmiech, sadowiąc się w fotelu i obserwując, jak zaczyna przeglądać sprzęt, jej dłonie poruszały się nad każdym przedmiotem z wyćwiczoną sprawnością. Odwróciła się do mnie, jej wyraz twarzy był teraz w pełni służbowy. – Zadam ci kilka pytań na temat twojej dolegliwości. – Śmiało. Szczerze mówiąc, nie czułem ani grama wstydu, ponieważ w moim stanie kryło się o wiele więcej, niż ktokolwiek mógłby się kiedykolwiek dowiedzieć. Ava zadawała pytania, każde precyzyjne i kliniczne, a ja odpowiadałem na nie bez wahania, bacznie ją obserwując przez cały czas. Jej profesjonalizm był godny pochwały, ale widziałem pęknięcia, sposób, w jaki jej oczy od czasu do czasu migotały niepewnością. Była na głębokiej wodzie i oboje o tym wiedzieliśmy. W końcu wzięła głęboki oddech. – Będę musiała cię teraz dotknąć. To znaczy… zbadać cię. Uśmieszek szarpnął moimi ustami; oparłem się w fotelu, sadowiąc się wygodniej, patrząc, jak waha się przez moment, zanim podeszła bliżej. W chwili, gdy ruszyła w moją stronę, wkraczając w pełni w moją przestrzeń osobistą, jej zapach nagle uderzył we mnie mocno, silniej niż wcześniej, pochłaniając moje zmysły. Moje ciało zesztywniało mimowolnie, coś we mnie poruszyło się pod wpływem tego doznania. Wyciągnęła rękę, jej dłonie drżały nieznacznie, i tuż przed tym, jak miała nawiązać kontakt, chwyciłem ją za nadgarstki, zatrzymując ją w miejscu. To był instynkt, czysty i gwałtowny. W momencie, gdy nasza skóra się zetknęła, poczułem coś jeszcze – coś, czego nie potrafiłem do końca nazwać. Mój uścisk się zacieśnił i bez myślenia warknąłem: – Wynoś się. Wzdrygnęła się na szorstkość w moim tonie, oczy miała szerokie ze zmieszania i błysku strachu. Otworzyła usta, by zaprotestować, ale znów jej przerwałem, mój głos był śmiertelnie spokojny. – Powiedziałem: wynoś się. Masz trzy sekundy. Jej oczy przeszukiwały moje, desperacko próbując zrozumieć, co zrobiła źle, ale nie było nic do wyjaśniania. Trzymałem mocny uścisk, spojrzenie miałem zimne. Bez słowa wyrwała rękę z mojego uścisku i popędziła do drzwi, jej kroki odbijały się echem w ciszy pokoju. Jak tylko zniknęła, rozprostowałem palce, wciąż czując na nich dotyk jej skóry. Co tu się, do diabła, właśnie stało? Wstałem, czując, jak mój wilk odzwierciedla moje zmieszanie. Moje ciało wciąż reagowało i nie mogłem pozbyć się tego uczucia. Gdy szedłem do łazienki, głos, który zapoczątkował tę potrzebę rozwiązania problemu, odbił się echem w mojej głowie. „Twoja linia krwi ma historię z boginią Księżyca i z tego powodu możesz odczuwać podniecenie i uprawiać seks tylko ze swoją przeznaczoną partnerką”. Wciąż wierzyłem, że to kupa bzdur, ale mimo to, to nie było możliwe. Myśl ta odtwarzała się w kółko, gdy odpinałem pasek i ściągałem spodnie. To musiało wynikać z faktu, że była piękna – nic więcej. Ale byłem otoczony pięknymi kobietami, odkąd pamiętam. Byliśmy już wcześniej blisko siebie, więc jak to się działo teraz? Mój wilk nie wyczuwał więzi, co tylko pogarszało zamęt, a Ava znalazła już swojego partnera. Jej zapach wciąż przywierał do moich zmysłów, gdy mój wzrok opadł na moją męskość w chwili, gdy uwolniłem się z bokserek. Wciągnąłem głęboki oddech. Poczułem to i nie myliłem się. Jakim cudem Ava Pierce właśnie sprawiła, że stanął mi po raz pierwszy w całym moim życiu… Nawet mnie nie dotykając?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział piąty – Odkupienie Zakontraktowanej Luny | Czytaj powieści online na beletrystyka