~Punkt widzenia Graysona~
Dotarłem do biura najwcześniej jak mogłem następnego ranka, zmuszając się do stłumienia gniewu wrzącego pod powierzchnią. Mój wilk domagał się zemsty, pragnął zaatakować, ale wiedziałem, że teraz to nie był czas. To wymagało kalkulacji, a nie ślepej wściekłości.
Eliza była już przy swoim biurku, kiedy wszedłem. Nie drgnęła ani nie zachowywała się inaczej, gdy recytowała w
















