Davia delikatnie ujęła dłoń Sienny, a jej ton i wyraz twarzy były pełne czułości. — Nawet nie zbliżasz się do bycia grubą! Po co się głodzić? Serce mi pęka, gdy to robisz.
Sienna uczepiła się ramienia Davii, przymilając się. — Mamo, czy jestem najładniejsza w twoim sercu?
— Oczywiście. Jesteś najwspanialszą dziewczyną na świecie — powiedziała Davia z miłością i radością, bez śladu troski, którą przed chwilą okazała Elarze.
Surowy wyraz twarzy Barretta złagodniał.
Kaelen porzucił swoją arogancką złość i wyglądał na zadowolonego.
Nawet poważny Alistair uśmiechnął się blado.
Wszyscy otoczyli Siennę niczym szczęśliwa, ciepła rodzina. Nikt zdawał się nie pamiętać, że Elara właśnie wróciła po dwóch latach nieobecności.
Elara stała przy wejściu z pustym wyrazem twarzy, obserwując tę radosną scenę jak ktoś obcy.
Widziała to już tyle razy wcześniej. Za każdym razem budziło to w niej gniew, zazdrość i gorycz.
Niejeden raz próbowała stać się częścią tej ciepłej rodziny, ale spotykała się jedynie ze spojrzeniami pełnymi odrazy i pogardy.
„Elaro, dlaczego musisz być tak małostkowa i rywalizować ze Sienną?”.
„Elaro, jesteś taka irytująca!”.
„Elaro, czy możesz po prostu trzymać się od nas z daleka?”.
„Elaro...”
Elara wiedziała, że nie jest pożądana, więc bez względu na to, jak bardzo niegdyś pragnęła ich miłości, nigdy więcej nie będzie ich niepokoić próbami dopasowania się.
Trzymała głowę nisko i cofnęła się, kuląc w sobie. Próbowała zniknąć z miejsca, do którego nigdy nie pasowała.
W końcu przypomnieli sobie, że Elara wciąż tam jest. Ich radosne i ciepłe miny zgasły.
Davia w końcu wyciągnęła rękę i zapytała łagodnie: — Elaro, dlaczego nic nie mówisz? Czy ktoś cię dręczył w instytucie?
Elara zesztywniała. Jej ramię drżało, gdy Davia je trzymała.
Kiedyś uwielbiała mówić, zawsze próbowała inicjować rozmowy, jakby to był jedyny sposób, by przypomnieć im o swojej obecności.
Ale dla nich była tylko głośna i irytująca. Myśleli, że w niczym nie przypomina Sienny, która była cicha, posłuszna i dobrze wychowana.
W Instytucie Aurelian każde słowo wypowiedziane przez Elarę kończyło się karą. Nauczyła się więc milczeć.
Czyż nie tego od niej chcieli?
Elara cofnęła ramię, odsunęła się i powiedziała cichym głosem, nie podnosząc wzroku: — Dziękuję za pytanie, pani Kestner. Nikt mnie nie skrzywdził. W instytucie wszystko było w porządku.
Wiedziała, że miała szczęście — niektórzy nigdy nie opuścili tamtego miejsca żywi.
Davia stała jak wryta, niepewna, czy to odsunięcie się Elary, czy nazwanie jej inaczej sprawiło, że jej oczy zaszły łzami. — Elaro, ty...
Czy Elara nie miała być tą, która jest jej najbliższa?
Sienna szybko wyczuła moment. Chwyciła dłoń Davii i spojrzała na Elarę załzawionymi oczami.
— Elaro, mama naprawdę się o ciebie martwi. Nie bądź taka chłodna. Po prostu ranisz jej uczucia.
— Jeśli kogoś należy winić, to mnie. To ja wróciłam i odebrałam ci ich miłość. Nie powinnam była mówić wszystkim, że mnie popchnęłaś. To wszystko moja wina...
Łkanie Sienny natychmiast przyciągnęło uwagę Davii. Przytuliła Siennę opiekuńczo. — Nie, Sienno, to wcale nie twoja wina. Nie płacz. Nie zrobiłaś nic złego.
Jakiekolwiek drobne poczucie winy, które Davia odczuwała wobec Elary, zniknęło, zastąpione pełnym współczuciem dla Sienny.
Uważała, że Sienna jest po prostu zbyt troskliwa.
Widząc, że obie płaczą, Kaelen spochmurniał. — Elaro, dopiero co wróciłaś, a już uprzykrzasz życie Siennie? To przesada! Przeproś ją w tej chwili!
Elara nie mogła pojąć, co takiego zrobiła, co można by uznać za „uprzykrzanie jej życia”.
Od wejścia nie powiedziała do Sienny ani słowa. I do tej pory wciąż nie rozumiała, jak doszło do tamtych dawnych oskarżeń o znęcanie się.
Ale to wszystko nie miało znaczenia.
Przeszła dziś długą drogę. Teraz chciała tylko odpocząć.
Ukłoniła się więc Siennie i powiedziała szczerze: — Przepraszam, panno Sienno. Nie chciałam pani zdenerwować. Proszę o wybaczenie.
Nie wiedziała, co zrobiła źle, ale wiedziała, jak złożyć nienaganne przeprosiny — takie, które brzmiały autentycznie.
Jeśli Sienna tego potrzebowała, mogła je powtórzyć kilkanaście razy na różne sposoby.
Kaelen wciąż był wściekły. — Kazałem ci przeprosić, a ty wciąż szukasz wymówek! Ja—
Zamilkł w pół słowa, gdy zdał sobie sprawę, że faktycznie przeprosiła. Jego twarz pozostała wykrzywiona w gniewie, co wyglądało nieco niedorzecznie.
Reszta była równie zszokowana, widząc Elarę kłaniającą się i kulącą.
Nikt nie spodziewał się, że przeprosi tak łatwo.
Kiedyś, nawet gdy Barrett okładał ją batem, wciąż nie chciała przyznać się do błędu.
Dlatego wysłali ją do Instytutu Aurelian — bo pchnęła Siennę ze schodów i prawie ją zabiła, ale ani razu nie przyznała, że jest za to odpowiedzialna.
W krępującej ciszy Sienna nagle podeszła i pomogła Elarze wstać. Jej twarz była pełna emocji. — Elaro, to pierwszy raz, kiedy mnie przeprosiłaś. Oczywiście, że ci wybaczam.
— Kiedyś zawsze źle mnie oceniałaś i raniłaś wiele razy. Ale wierzę, że tym razem naprawdę żałujesz, nie tak jak wcześniej, kiedy udawałaś, że odpuszczasz, tylko po to, by później wbić mi nóż w plecy.
Spojrzała na pozostałych. — Tato, mamo, Alistairze, Kaelenie, wy też w nią wierzycie, prawda?
Jej słowa zdawały się wyrwać ich z oszołomienia i wszyscy zwrócili się ku Elarze z pogardą.
— Sienno, jak możesz wciąż ufać komuś takiemu?
Kaelen stanął przed Sienną i rzucił Elarze ostre spojrzenie.
— Nie myśl, że nie wiem, co próbujesz ugrać. Chcesz, żebyśmy uśpili czujność, żebyś mogła znów zadręczać Siennę.
— Wróciłaś do domu późno specjalnie, żeby wyglądało na to, że to przez Siennę się nie zjawiłaś. Teraz zgrywasz taką żałosną, żeby skłócić nas ze sobą. Naprawdę myślisz, że jesteśmy tacy głupi?
Elara nie miała nawet ochoty odpowiadać na jego wściekłe oskarżenia.
Mimo to wiedziała, że jeśli się nie wytłumaczy, prawdopodobnie nie dadzą jej spokoju.
















