— Puść mojego syna, ty s***! Puszczaj go w tej chwili! — wrzeszczała Ursa.
Soren wył z bólu, uderzając Elarę pięścią po głowie i błagając, by go puściła.
Jednak bez względu na reakcje otoczenia, Elara trzymała kurczowo, z taką zawziętością, jakby chciała wyrwać mu kawał ciała.
Nawet nie zauważała, co dzieje się wokół; w jej umyśle jak echo powracał głos: „Elara, nie bój się. Nawet jeśli nie możesz
















