Odrzucona dziedziczka: Wzięta przez bossa syndykatu

Odrzucona dziedziczka: Wzięta przez bossa syndykatu

Autor: Sigrid Eriksson

Rozdział 4
Autor: Sigrid Eriksson
6 cze 2026
Rozdział 4 Zawsze kazał jej rozumieć rodziców Elara wypuściła powietrze i powiedziała: — Instytut jest stąd za daleko. Musiałam przesiadać się między autobusami i dużo iść pieszo, żeby tu dotrzeć. Nie zjawiła się późno celowo — po prostu nie miała jak dotrzeć tu wcześniej. Ale Kaelen prychnął. — Wciąż udajesz, co? Kazałem ci wezwać taksówkę, ale wybrałaś autobusy i pieszą wędrówkę, żeby wyglądać żałośnie. Elara odpowiedziała spokojnie: — Nie miałam pieniędzy. Barrett warknął: — To niedorzeczne! Mieszkałaś tu przez lata. Nigdy nie skąpiliśmy ci pieniędzy! Kaelen wyglądał na zirytowanego. — To twoja wymówka? Nawet twoja gumka do włosów kosztuje dziesiątki tysięcy. Nie zgrywaj biednej. Davia i Alistair milczeli, ale również nie wyglądali na zadowolonych. Widząc, że zupełnie o tym zapomnieli, Elara nagle poczuła, że to w pewien sposób zabawne. Spojrzała na nich. — Powiedzieliście, że będę mogła skupić się na nauce dyscypliny bez tych wszystkich rozpraszaczy. Więc kiedy zostawiliście mnie w Instytucie Aurelian, zabraliście mi wszystko. Jej wzrok spoczął na Kaelenie. — To ty zerwałeś mi z głowy tę drogą gumkę. Nawet teraz wspomnienie szarpnięcia za włosy wciąż piekło. Jej słowa przyniosły ciszę. W końcu zdawali się przypominać sobie tamte chwile. Widząc to, Elara zapytała: — Czy mogę już iść odpocząć? Nic nie odpowiedzieli, ale Alistair odchrząknął. — Zaprowadzę cię na górę. Elara skinęła głową. — Dziękuję, panie Alistairze. Zatrzymał się, wyglądając, jakby chciał coś powiedzieć. Ale tylko odwrócił się i ruszył przodem. Gdy zniknęli z zasięgu wzroku pozostałych, Alistair w końcu się odezwał: — Elaro, zrobiliśmy to tylko dla twojego dobra. — Mama kazała pokojówkom posprzątać cały dom na twój powrót. Nie odebrali cię dzisiaj, bo... cóż, chcieli, żeby Sienna była szczęśliwa. Wtedy pchnęłaś ją ze schodów, a oni chcą, żeby ci wybaczyła. Powinnaś ich zrozumieć. Elara nic nie mówiła. Po prostu szła za nim. Słyszała tę samą mowę zbyt wiele razy. Odkąd Sienna wróciła, Alistair zawsze powtarzał to samo: „Jako starsza siostra powinnaś być wyrozumiała. Przeproś Siennę”. „Tata i mama czują się wobec niej winni. Po prostu ich zrozum, dobrze?”. „Popełniłaś błąd, więc powinnaś przyjąć karę. Bądź posłuszna...”. W przeciwieństwie do Kaelena, Alistair nigdy nie podnosił na nią głosu z powodu jej błędów. Zamiast tego, po tym jak próbowała wyjaśnić swoją niewinność, spokojnie, lecz stanowczo kazał jej przyznać się do winy i przeprosić. Opierając się wyłącznie na tym, co uważał za słuszne, decydował o jej winie i ogłaszał karę. Sprawiał, że wszystkie jej próby obrony i poczucie krzywdy wydawały się żartem. Po wygłoszeniu zwyczajowego kazania Alistair czekał, gotowy na to, że mu się odgryzie. Miał nawet przygotowane swoje stałe kwestie, by ją uciszyć i kazać być bardziej wyrozumiałą wobec rodziców. Ale zanim dotarli do jej starego pokoju, Elara wciąż nie wypowiedziała ani jednego słowa. Trzymała głowę nisko w milczeniu, dopóki nie otworzyła drzwi. Wtedy na jej zdrętwiałej twarzy wreszcie odmalował się ślad zdziwienia. Jej pokój, ten, który znała, był teraz wypełniony przeróżnymi modnymi strojami, butami i drogimi torebkami. Wyglądał jak starannie zaprojektowana, luksusowa garderoba. Ale nic wewnątrz nie należało do Elary. Twarz Alistaira zmieniła się, gdy coś zaświtało mu w głowie. Zerknął na nią i wyjaśnił: — Wiesz, jak ciężko miała Sienna, gdy jej tu nie było. Tata i mama czuli się winni i wciąż kupowali jej rzeczy. — Jej szafa się przepełniła, a ponieważ nikt nie sądził, że wrócisz tak szybko, mama zmieniła twój pokój w drugą garderobę dla Sienny. To był jej pomysł, a my wszyscy się zgodziliśmy. W końcu pokój Sienny jest obok. Nie wiń Sienny. Na początku nie chciała— — Nie winię panny Sienny — przerwała mu Elara beznamiętnym tonem. Nie obchodziło jej, dlaczego pokój się zmienił. Mieli rację. Zajęła miejsce Sienny i żyła w dostatku przez osiemnaście lat. Ten czas dobiegł końca. Nie zamierzała udawać nieświadomej ani próbować trzymać się rzeczy, które nie były jej pisane. Teraz chciała tylko miejsca do spania. Spojrzała w górę i zapytała niepewnie: — Czy mogę tu dzisiaj spać? Jeśli nie, wyjdzie, póki jest jeszcze na tyle wcześnie, by znaleźć ciche miejsce na nocleg — gdzieś bezpieczne, gdzieś, skąd mogłaby uciec, gdyby musiała. Najlepiej byłoby znaleźć coś małego i ostrego, czego mogłaby użyć jako broni. Mając to pod ręką, łatwiej byłoby jej zasnąć. — Oczywiście. To wciąż twój dom — powiedział Alistair, poprawiając okulary. — Pójdę zapytać mamę, który pokój dla ciebie przygotowała. Elara chciała powiedzieć, żeby nie robił sobie kłopotu, ale on już odchodził pośpiesznie, jakby nie odważył się dłużej patrzeć jej w oczy. Na dole Sienna trzymała się dłoni Davii, a po jej twarzy spływały łzy. — Mamo, to moja wina. To przeze mnie Elara została wysłana do tamtego instytutu, inaczej nie zabralibyście jej wszystkich rzeczy. Miałaby pieniądze na taksówkę i nie musiałaby jechać autobusem. — Nigdy wcześniej nie jechała autobusem. Pewnie nawet nie wiedziała, jak zapłacić. Ja kiedyś jeździłam ponad godzinę i szłam pieszo na zajęcia. Musiała mieć dziś ciężką drogę powrotną. Davia wyglądała na zrozpaczoną. — To nie twoja wina. Elara zawsze była małostkowa i zazdrosna. Popchnęła cię ze schodów i odmówiła przyznania się do tego. To twój ojciec i ja zdecydowaliśmy o jej odesłaniu. To nie miało z tobą nic wspólnego. Kaelen przytaknął. — Dokładnie. To wszystko wina Elary. — Jest przebiegła i manipuluje ludźmi. Pewnie gdzieś zachomikowała rzeczy. Inaczej skąd niby miałaby na bilety autobusowe? Założę się, że po prostu zgrywa ofiarę, żebyśmy poczuli się winni. Zawsze była dobra w udawaniu. Mało brakowało, a byśmy się nabrali! Właśnie wtedy Kaelen zauważył Alistaira schodzącego po schodach i zawołał: — Hej, czy Elara poszła do swojego pokoju? Ściągnij ją tutaj — muszę ją rozliczyć z tego, co kombinuje! Alistair potrząsnął głową. — Nie poszła do swojego pokoju. Zapomniałem, że jej pokój zamieniono w garderobę Sienny. Mamo, gdzie ona się zatrzyma? Davia, początkowo wyraźnie zirytowana, na chwilę zamarła, gdy to usłyszała. Pod spojrzeniami wszystkich poczuła się nieco nieswojo. — Ja... byłam zajęta planowaniem przyjęcia z okazji ukończenia szkoły przez Siennę. Wyleciało mi to z głowy. — Ale mamy mnóstwo pokoi gościnnych. Niech na razie zostanie w jednym z nich. Jutro każę pokojówkom przygotować nowy pokój. Urządzę go tak jak jej stary i dopilnuję, żeby nie winiła o to Sienny.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Odrzucona dziedziczka: Wzięta przez bossa syndykatu | Czytaj powieści online na beletrystyka