Gdy Elara napotkała spojrzenie Valerii, było ono zimne i złowieszcze.
W tej chwili Elara zrozumiała, że Valeria usłyszała imię, którego nie zdążyła w pełni wypowiedzieć.
Corin wywlókł ją z holu i wepchnął do saloniku dla gości.
Jego zwykłe, łagodne i dżentelmeńskie zachowanie całkowicie zniknęło, ustępując miejsca mrocznemu, posępnemu obliczu.
Przygotowana na to Elara potknęła się o kilka kroków,
















