Junia:
Dwa szybkie stuknięcia w szybę i zapach cynamonu, jabłek oraz świeżego świerku uderzył w nas z mocą, gdy otoczyły nas głośne żarty i głosy.
— Dzień dobry, Torinie — odezwał się łagodny kobiecy głos zza wyspy kuchennej; kobieta chichotała wraz z roześmianą małą dziewczynką.
— Junia! Likani! CZUJĘ LIKANÓW! — krzyknął Dashiel w panice, wychylając się zza krawędzi torby.
— Co to za zapach? — od
















