Trójca Srebrnego Kła: Przebudzenie Smoczęcia

Trójca Srebrnego Kła: Przebudzenie Smoczęcia

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 2: "Amnezja"
Autor: Aeliana Moreau
17 cze 2026
Nyxine: Czułam, jak chłód kamiennej podłogi opuszcza moje ciało; z głuchym, trzaskającym hukiem uderzyłam w ścianę, lądując z dużą siłą na brzuchu. Drżąc, przeniosłam wzrok na Zephyrina oblizującego wargi z niebezpiecznym błyskiem w oku. – Szkoda, Prin. Jesteś taką piękną kobietą, a Vane rości sobie do ciebie prawa – warknął mrocznie Zephyrin, klękając u mego boku, z pogardliwym uśmiechem unosząc moje splątane włosy z zakrwawionej twarzy. Jego ciemnoniebieskie oczy skanowały moje ciało z mrocznym pożądaniem, więżąc mnie w swoim mrocznym spojrzeniu, gdy jego wielka, zrogowaciała dłoń przesuwała się powoli po moim wpółnagim biodrze; czułam, jak jego długie, silne palce delikatnie ujmują moje ciało. Ciężkie wirowanie w żołądku sprawiło, że doznanie to było jeszcze bardziej obrzydliwe, a moje serce gubiło rytm jak pieprzona skakanka. – Ty.. jesteś.. naprawdę.. wyjątkowa. – Jego mroczny, głęboki, drewniany głos gwałtownie dźgnął mnie w serce, a wirowanie w brzuchu przybrało na sile. Każdy palec poruszał się w zsynchronizowanym rytmie, gdy jego oczy stawały się ciemniejsze, bardziej wężowe; oblizywał wargi migoczącym, wężowym językiem z mrocznym pomrukiem w gardle. Pochylił się do przodu z gracją węża, kładąc dłoń o czarnych pazurach przed moją twarzą. Panika i strach ulatywały z mojego drżącego ciała w chaotycznym rytmie krótkich oddechów, skupiłam się na długim, oślizgłym, rozwidlonym języku gładko migoczącym nad moim uchem z głośnym, syczącym szeptem. Szalejące wirowanie w końcu wybuchło gorzką, piekącą w nozdrza, wyciskającą łzy białą, pastowatą pianą, połączoną z głośnym, gardłowym kaszlem. SYYYYYYK!!! Zephyrin odskoczył, gdy moje ciało wyrzuciło z siebie białą, pienistą wydzielinę o zgniłym zapachu, a ja dyszałam jeszcze ciężej, gdy moje ciało eksplodowało w ogniste inferno, przerywane falami lodowatych dreszczy. Głośny krzyk odbił się głośnym echem, a ja uświadomiłam sobie, że pochodził ode mnie, gdy moje ciało szarpało się i wyginało w pozycjach, które można zobaczyć tylko w horrorach. Zephyrin uśmiechnął się ponuro, patrząc, jak moje ciało drży w gwałtownych spazmach. Vane wkroczył do celi z zaskoczoną miną i znieczulonym uśmieszkiem. – Coś ty jej, do cholery, zrobił? – zaśmiał się mrocznie Vane, klękając obok mojego rzucającego się ciała i kładąc swój obrzydliwy palec na moim policzku. – NIE DOTYKAJ MNIE!! – ryknęło z moich ust mrocznym warknięciem. Cofnęłam się w szoku, że "to" właśnie ze mnie wyszło. Vane stanął z tyłu w geście zwycięstwa, podczas gdy Zephyrin uniósł brwi z ciekawością po moim wybuchu. – O-HO! Ona potrafi mówić. – Vane zaśmiał się jeszcze mroczniej, na co Zephyrin uśmiechnął się drwiąco, parskając śmiechem. – Jakie jeszcze niespodzianki "mamy"? Humm… – Zephyrin oparł się plecami o ścianę, krzyżując swoje wielkie ramiona niczym pnie drzew na klatce piersiowej twardej jak głaz. Vane zbliżył się ze złowieszczym uśmieszkiem, a jego oczy stały się czarniejsze niż onyks z jasnym, karmazynowym migotaniem. Źrenice jak u węża, gdy jego język przebijał powietrze, uśmiechał się półgębkiem, podczas gdy jego oczy wodziły po moim drżącym ciele. Moje wnętrzności czuły się tak, jakbym została wrzucona do wrzącego garnka z wodą i okraszona soplami lodu zanurzonymi w kwasie. – To jest "nowość". – Vane zaśmiał się z mrocznym sykiem, a jego palce powędrowały w górę moich zesztywniałych nóg, czując, jak wirowanie we mnie narasta w furii. Zephyrin w ułamku sekundy złapał Vane'a za ramię, gdy z mojego ciała gwałtownie wytrysnęła biała, pienista wydzielina; słabo chwyciłam kamienną podłogę z każdym brutalnym atakiem kaszlu i dławienia. Pamiętając to uczucie, gdy Draco i Lenore wywołali moją przemianę z… o nie.. nie, nie, nie. NIE! – Ona się boi. – Zephyrin wziął głęboki wdech, a jego nozdrza rozszerzyły się z podniecenia, podczas gdy Vane uśmiechnął się mrocznie ze skrzyżowanymi ramionami na swojej szerokiej klatce piersiowej. – No gówno prawda! – Krzyknęłam bezgłośnie, gdy moje ramiona szarpały się i wyginały wzdłuż tułowia, czując, jak moje kości i mięśnie przesuwają się i naciągają w ognistym przypływie wrzącego gorąca. – Czekaj! Co się dzieje? – Zephyrin wskazał palcem z rozbawieniem, podczas gdy Vane z namysłem uniósł brew. Gorąco stało się zbyt silne, a moja i tak już zamglona świadomość jeszcze bardziej się zagęściła. – Kurwa! Nie jest gotowa. Zabierz ją stąd, zanim to się dokona. – warknął Vane, a jego pięść uderzyła w kamienną ścianę, zrzucając z sufitu kurz i drobne kamyki na podłogę. Zephyrin kiwnął zdecydowanie głową, zgarniając mnie w ramiona na swoją spoconą klatkę piersiową i przerzucając mój na wpół przytomny tyłek przez ramię. Vane pomachał kpiąco, a moja świadomość ulatywała z każdym jego krokiem. Silne uczucie mrowienia eksplodowało w moim ciele, ogarnięte ścianą lodowatego wiatru; poczułam rześkość górskiego powietrza. – Na razie, Prin. – Zephyrin zaśmiał się mrocznie, gdy moje ciało poleciało do przodu w powietrze; czułam się nieważka, a zamarzający wiatr omiatał moje ciało. Otworzyłam oczy na tyle, by dostrzec oddalające się gwiazdy, mrugające drwiąco, podczas gdy moje ramiona bezwładnie dryfowały w niewidzialnym wietrze. Uderzyłam w litą, stalową ścianę, a wszystko spowił mrok i silny uścisk przejmującego zimna. ~~~ – O mój Boże! Czy ona żyje? – cichy kobiecy głos przebił się przez gęstą ciemność, poczułam ciepło kojące moją zamarzniętą skórę na policzkach i czole. – SZYBKO! ODPALAJCIE ŚMIGŁOWIEC! – Silne ramiona delikatnie pieściły moje wiotkie ciało, gdy mrok ponownie mnie ogarnął. – Ile ona ma lat? Czternaście? – Zdalny głos odezwał się spokojnie, a przez moje ramię przeszył mnie ostry ból od ukłucia; poczułam rozgrzewającą stróżkę pełznącą po moim ramieniu… mrok. Ciche pikanie, buczenie dziwnych maszyn, wirowanie z powrotem w dziwnym kocu ciemności. – Biedactwo. Co ci się stało? – Cichy, delikatny głos przemówił do mnie, podczas gdy ciepły płyn delikatnie spływał po moim ciele; miękkie pociągnięcia za moje włosy, gdy ciepły płyn powoli mnie obejmował. – Co to jest? – odezwał się kolejny, młodszy, cichy głos pełen ciekawości. – To wizytówka. Jak ona znalazła się w jej włosach? – Starszy, delikatny głos odezwał się z cichym chichotem. – Może oni ją znają? – Młodszy głos przemówił z jeszcze większą łagodnością. – Może. Obsidian-Prime. – Starszy głos odezwał się, gdy na moim ciele ułożono miękką bawełnę; czułam się "przytulnie jak robaczek". Ciemność… Łapiąc powietrze… – O MÓJ BOŻE! NYXINE! – Głos silnej kobiety zabrzmiał niczym krzykliwy szept, gdy ciepłe dłonie przesunęły się po mojej twarzy, ujmując mój policzek, podczas gdy pociągające nosem, mokre krople spływały po moim policzku. – Draco, co jej się stało? – Głos kobiety załamał się ciężko pod wpływem emocji. – Lekarz powiedział, że znaleziono ją u podnóża Summit-Apex na Ziemi Baffina, była mocno posiniaczona, miała kilka złamanych kości i była prawie martwa z powodu hipotermii. – głęboki, barytonowy głos odezwał się cicho, a ogromna fala ciepła spoczęła na moim ramieniu z łagodnym uściskiem. – Nyxine, skarbie. Co się stało? – Głos kobiety przemówił miękko do mojego ucha, a jej palce przeczesały moje loki. – Lenore, "Trojaczki". Nie mogą się dowiedzieć w taki sposób. – mężczyzna, Draco, odezwał się cicho z nutą smutku w swoim ciepłym, barytonowym głosie. – I tak są już wrakami. To by ich zdewastowało. – kobieta, Lenore, przemówiła z ciężkim wybuchem łkań. – Musi odpocząć, załatwmy tu wszystko. Przyniosę kawę. – Draco odezwał się spokojnie, gdy jego ciepło zsunęło się delikatnie w dół mojego ramienia, chwytając moją dłoń w miękkim uścisku. Ciemność… ciepło kołyszące moją dłoń, podczas gdy ciche nucenie wypełniało mrok. – Nyxine, skarbie. Obudź się dla Lenore. – odezwała się cicho, a odgłos otwieranych drzwi zabrzmiał łagodnie z cichymi stukotami podeszew o solidną podłogę. – Doktorze, jak się miewa? – Draco odezwał się z mojej prawej strony, a jego wielka, ciepła dłoń gładziła mnie po ramieniu. – Ładnie się goi. Lewy nadgarstek, lewe górne żebra i lewa kość udowa wykazują silną odbudowę. O ile sama się obudzi, powinno być dobrze. – Cichy męski głos odezwał się, podczas gdy Lenore i Draco delikatnie gładzili mnie po policzkach. – Czy można ją przenieść? – zapytał cicho Draco, a jego palce prześlizgnęły się przez moje delikatne włosy. – Tak. Jest na tyle stabilna, by ją przenieść. – odpowiedział cicho mężczyzna z westchnieniem. Ciche kroki zbliżyły się z lewej strony; poczułam zimne, zdezynfekowane palce przesuwające się po mojej szczęce, w dół po szyi, lekko naciskające na mój obojczyk. Jasne, błyskające światło przebiegło po ciemności z ciężkim jękiem. – Co to było? – wykrzyknęła z ekscytacją Lenore spomiędzy moich stóp. – Myślę, że ktoś ma zamiar się obudzić. – Cichy głos mężczyzny odezwał się ponownie, a jasne błyski obmyły mrok, sprawiając, że moja dłoń wyrzuciła się do góry, odtrącając światło z warczeniem. – JEZU CHRYSTE! Co to było? – Cichy głos krzyknął w panice, podczas gdy Lenore i Draco zaśmiali się cicho; poczułam, jak ciepło gładzi moje ramię. – Nyxine, kochanie. Obudź się. – Draco odezwał się miękko do mojego ucha, a ja poczułam impuls, by otworzyć oczy. Jęknęłam z ciężkim chrypieniem, podczas gdy ciężkie powieki uniosły się z mroku, rzucając oślepiająco rozmyte światło; zarzuciłam ramię na oczy, by lepiej skupić się w obliczu szaleńczego dudnienia w głowie. – Światła! Zgaście światła! – krzyknęła panicznie Lenore, a oślepiające światło przygasło wobec rozmytych kolorów. Odpędziłam mruganiem ciężkość, a trzy cienie powoli ukształtowały się w mężczyznę z szeroką klatką piersiową, srebrzystobiałymi włosami i jasnymi zielonymi oczami, które zdawały się świecić w słabo oświetlonym pokoju. Kobieta nieco niższa z długimi srebrnymi lokami i takimi samymi jaskrawozielonymi oczami. – Nyxine skarbie, czy nas znasz? – Lenore przemówiła do mnie dłońmi, a ja zrozumiałam jej gesty. Pokręciłam przecząco głową. Jej twarz posmutniała, gdy spojrzała na wysokiego mężczyznę z żałosnym błyskiem w oku. – Może mieć "amnezję" po takim upadku. Ma szczęście, że wylądowała w świeżym śniegu, który pomógł zamortyzować uderzenie. – niższy mężczyzna odezwał się; miał na sobie biały fartuch narzucony na flanelową koszulę, a cienkie, srebrne okulary oprawiały jego łagodne, brązowe oczy. – Nyxine. To jest Pap Draco, a ja jestem Mam Lenore. Jesteśmy twoją rodzi… twoją rodziną. – Lenore zająknęła się, ujmując moją wolną dłoń w swoje z łagodnym uśmiechem. – Gdzie ja jestem? – Zamigałam dłonią, nie wiedząc, skąd znam język migowy. Próbowałam coś powiedzieć, ale przez moje usta wydobył się jedynie ochrypły, drapiący dźwięk, jakby moje gardło zostało poparzone gorącym pogrzebaczem.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2: "Amnezja" – Trójca Srebrnego Kła: Przebudzenie Smoczęcia | Czytaj powieści online na beletrystyka