Zion:
„To niesprawiedliwe. Ty wciąż masz swojego smoka, a ja nie!” Gwałtownie uniosłem głowę, gdy jej smukłe palce wślizgnęły się pod pasek moich spodni. Jęknąłem pod wpływem fali gorąca, która przemknęła przez moje ciało niczym pożar lasu.
„A co to ma do rzeczy”. Zaśmiała się lekko. Moja męskość była twarda i dumna; czułem pulsującą żyłę na trzonie, gdy jej język gładko przesunął się po nabrzmiał
















