Dashiell:
Siedziałem wygodnie z moimi trzema skarbami, podczas gdy June nerwowo krążyła po pokoju.
Ona i Amiya toczyły gorącą, cichą dyskusję, a ja w milczeniu podziwiałem malutkie noski moich „szczeniąt” nad ich uroczymi ustami o barwie brudnego różu. Spały spokojnie pośród chaosu, który właśnie pękał w szwach.
– June, kochanie. Wyluzuj – powiedziałem spokojnie, by nie obudzić moich aniołków, pat
















