Zion:
Chłodny uścisk ściany z pustaków muskał delikatnie moje ciało, gdy wpatrywałem się w tańczące na betonowym suficie cienie. Czułem zapach melona miodowego i górskiego powietrza, który zalegał w moich ustach niczym niesmak.
Oparłem głowę o splatane ramiona, czując irytację i to dziwne „coś” – mrowienie przypominające pajęcze nóżki pełzające pod skórą.
„Mate”. Prychnąłem na tę myśl, ale te sre
















