Dashiell:
Pukanie sprawiło, że spojrzeliśmy w stronę Leony. Wyjrzała zza drzwi z łagodnym uśmiechem, a za nią weszła June.
– June? – szepnąłem z zapartym tchem, ale ona uniosła rękę, dając mi znak, bym się nie zbliżał.
Moje serce zabiło szybciej, gdy jej oczy rozbłysły.
– Zachowaliście się, chłopcy, jak szczeniaki, bo doświadczacie czegoś potężnego, ale to nie dawało wam ŻADNEGO prawa, by atakować
















