Junia:
Och, ja też go czułam.
Wciągałam głęboko zapach mięty i kokosa, rozgrzany parą tańczącą niebezpiecznie na jego lśniącej skórze.
— Podoba ci się to? — mruknęłam w stronę palca, ssąc jego czubek, wiedząc, że choć mnie nie widzi, słyszy wszystko swoim wyostrzonym słuchem.
— Tak — wymruczał mój lisi Fox, a jego kły delikatnie przebiły dolną wargę, wyciskając z niej małe, szkarłatne kropelki.
Po
















