Dante:
Niezliczone misje, podczas których kule świszczały nam nad głowami, a bomby wybuchały tuż pod nogami, nie mogły się równać ze strachem, który wyczytaliśmy na twarzy naszej partnerki. Walczyła, udając uległość i mamiąc tego „dupka” sugestią, że mdleje, po czym odkopnęła go od siebie.
– To było dobre – mruknął mrocznie Merrick, gdy patrzyliśmy, jak znikają z ekranu, po czym przełączyliśmy się
















