Trójca Srebrnego Kła: Przebudzenie Smoczęcia

Trójca Srebrnego Kła: Przebudzenie Smoczęcia

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 7: Make Do
Autor: Aeliana Moreau
17 cze 2026
Dante: – Ona kurewsko boi się "czegokolwiek", co ma związek z tą pieprzoną górą – przekazał przez więź Beckett, gdy jego skrzydła pchały jego ciało wyżej w atmosferę, ukrytą pod bezksiężycowym niebem. Merrick i ja oflankowaliśmy jego boki, gdy rzuciliśmy się w dół na Szczyt Apex, leżący tuż na północny zachód od nowego domu mamy i taty, po czym wylądowaliśmy na płaskim wzniesieniu. To było dziwne, jak góra mogła mieć taki szczyt, jakby został stworzony przez jakąś nadprzyrodzoną istotę lub "Boga". Widok zapierał dech w piersiach; zamarznięta dolina unosiła się niesamowicie na tle ciemnego horyzontu. Wdychałem rześkie górskie powietrze, podczas gdy Merrick ukląkł, by zbadać ten dziwnie rozdarty na pół, bliźniaczy szczyt. Beckett stanął na krawędzi z zamkniętymi oczami, rozszerzając nozdrza i biorąc potężne hausty świeżego górskiego powietrza. – Legenda głosi, że Thor stworzył ten krater swoim "Stormbreakerem", a te wyspy są również dobrze znane z obecności wikingów w historii nordyckiej – powiedziałem ciekawskim tonem, gdy moje stopy delikatnie sunęły po ośnieżonym szczycie. – Coś tu nie gra. To prawie jak zamknięte drzwi z potężnym wiatrem wiejącym tuż za tą solidną przeszkodą. – Merrick podniósł się powoli i zeskanował okolicę, marszcząc nos z dziwnym, wykrzywionym wyrazem twarzy. – Co to za "zapach"? – Beckett odwrócił głowę, spoglądając przez ramię, gdy zapach przybrał na intensywności. – Śmierć. – Przemówiliśmy chłodno, gdy nasze oczy skanowały ciemność w pięknych odcieniach delikatnych szarości i bieli, słysząc wiatr łagodnie wirujący wzdłuż góry. Nie było tu niczego, ale czuliśmy ciche buczenie, a ten "zapach" zdecydowanie sugerował, że coś tu na pewno było. W tej chwili pragnęliśmy jedynie zjechać z tej skały i wrócić do naszej mate, która znajdowała się w stanie półświadomości. – Wróćmy tu później, za dnia. – Merrick spojrzał na nas z lekkim uśmiechem, a my kiwnęliśmy głowami na znak zgody. Zeskoczyliśmy ze szczytu, czując, jak lodowate wiatry smagają nasze ciała, a nasze skrzydła wyniosły nas wysoko w stronę zorzy polarnej, która z gracją tańczyła na tle ciemności. Obrazy niewinnej twarzy Nyxine przewijały się przez moje myśli, gdy szybko zbliżaliśmy się do chaty. Siedziała przytulnie na skalnej półce, a jej ciepłe światło żarzyło się łagodnie na przekór szalejącym wiatrom znad zatoki. – Chyba odmroziłem sobie jaja. – Zaśmiałem się mrocznie, gdy wylądowaliśmy na tyłach domu, strzepując cienką warstwę lodu, która pokrywała nasze rozgrzane ciała. – Chodźmy zobaczyć się z Nyxine, ona nas bardzo szybko rozgrzeje. – Merrick mrugnął z psotnym błyskiem w oku, gdy wciągnęliśmy dresy i koszulki w szopie ogrodowej. W domu panowała cisza, przerywana jedynie cichym trzaskiem płonących polan, które rzucały majestatyczny blask na sklepiony sufit. Beckett wydawał się głęboko zamyślony, gdy wchodziliśmy po schodach, słysząc z przeciwnego kierunku ciche dźwięki pojękiwania. – Świetnie! I jesteśmy tu z nimi uwięzieni. – Merrick zaśmiał się lekko, cicho otwierając drzwi, zza których uderzyła nas ciężka fala zapachu imbirowych ciasteczek i maślanego kremu. Zadrżałem na to intensywne doznanie, gdy Beckett zatrzymał nas w pół kroku. – O co chodzi? – zapytaliśmy Becketta przez więź zaciekawionym tonem. Beckett kiwnął głową w stronę Nyxine, rozciągniętej na łóżku z kocem skopanym z jej spoconego, dyszącego ciała. Jej ciche pomruki wypełniały powietrze elektrycznym ładunkiem, który gęsto skumulował się w mojej pachwinie, tęskniącej za jej objęciami. Przeraźliwie słodki zapach spowił nasze ciała, a my zamarliśmy w bezruchu, gdy moje krocze ożyło z ciężkim pulsowaniem. – Potrzebuję prysznica – warknął cicho Beckett i wślizgnął się do łazienki, a my z Merrickiem natychmiast poszliśmy w jego ślady. Pozbyliśmy się jedynego kawałka materiału ograniczającego rosnącą erekcję, która stawała się twardsza z każdym krokiem. Lodowaty prysznic zaszumiał z rykiem, a woda zaczęła parować z naszych ciał, płonących w dziwnym, napędzanym pożądaniem szale. – Stary, co mam zrobić? Nigdy wcześniej nie zareagowałem tak na żadną samicę – wydusił z siebie Merrick z mrocznym westchnieniem, opierając głowę o ścianę prysznica i wydając z siebie głębokie pomruki, podczas gdy woda spływała po jego ramionach jak druga skóra. – Nie jesteś jedyny. – Zaśmiałem się mrocznie, a moja dłoń zaczęła gładzić pulsującego członka; poczułem, jak drżące mrowienie wystrzeliło prosto do mojej klatki piersiowej. – To przez więź godową. Łączymy się w pary tylko raz w życiu – jęknął ochryple Beckett, gdy jego dłoń mocno zacisnęła się na jego własnym trzonie, na który patrzył, jakby był to jakiś "nieznany" teren. – Okej, musimy coś z tym zrobić. Teraz! – Merrick odwrócił się z pełnym bólu wyrazem twarzy, pocierając się delikatnie, w obawie o to, co by się stało, gdybyśmy zostawili to w spokoju. Beckett złapał za telefon i podłączył go do zamontowanego na odległej ścianie telewizora, który był widoczny z każdego zakątka łazienki. – Co ty robisz? – zapytałem z pytającym spojrzeniem, gdy moje ciało ożyło pod wpływem widoku smoka Nyxine szybującego pięknie przez wyblakłobłękitne niebo na wideo odtwarzanym na telewizorze. – Tata przysłał mi to w mailu, pisząc: "Zdesperowane czasy wymagają desperackich kroków". – Beckett uśmiechnął się mrocznie, a wszystko wokół mnie zbladło, gdy skupiłem się na tej pięknej istocie, ryczącej donośnie w locie. Podświadomie gładziłem wrażliwy trzon, czując, jak pokryty żyłami mięsień drga i napina się z każdym pociągnięciem. Dyszałem gorączkowo, gdy lodowata woda spływała po moim topniejącym ciele; wodziłem szeroką dłonią w górę i w dół, uderzając z mrocznym pomrukiem. Trzymałem się mocno ściany prysznica, czując drżenie każdego mięśnia w ciele. – Nyxine. – jęknąłem mrocznie, a moja głowa odskoczyła do tyłu w cichym, głośnym bełkocie przekleństw, gdy mój członek pulsował o moją dłoń, przyciągając i uderzając. Ja pierdolę! Kurwa mać, O MÓJ BOŻE!! NYXINE!! Moje jądra eksplodowały w ognistym uwolnieniu, gdy moje ciało rozpłynęło się w pędzącej fali oślepiającego, białego gorąca. Zazgrzytałem zębami, a moje białe, lepkie nasienie trysnęło gwałtownie z długim, warczącym jękiem. Oparłem głowę o chłodną ścianę prysznica, patrząc między ciężkimi wdechami, jak pędząca woda zmywa moje nasienie w otchłań odpływu. – Czuję się lepiej. – Merrick zaśmiał się mrocznie, powoli myjąc swoje napięte ciało z cwaniackim uśmiechem. Wszyscy czuliśmy się lepiej, ale też trochę ciekawiło nas, dlaczego to wszystko działo się tak szybko. – Będziemy musieli jakoś sobie z tym radzić, dopóki ona nie wróci do dawnej postaci i nie odzyska pamięci. – warknął mrocznie Beckett, spuszczając głowę i wpatrując się w erekcję, która odmawiała posłuszeństwa. Pukanie do drzwi odwróciło naszą uwagę; szybko owinęliśmy się ręcznikami, wyczuwając silny, słodki zapach Nyxine. Podskoczyła lekko, gdy otworzyliśmy drzwi, a my wpatrywaliśmy się w jej drobną sylwetkę ukrytą w przemoczonej, o wiele za dużej koszulce, z mocnym rumieńcem na policzkach. – Co ty robisz poza łóżkiem? – Beckett uśmiechnął się z mrocznym błyskiem w oku, gdy nasze spojrzenia skanowały każdy centymetr jej ciała. – Taka niewinna – pomyślałem w duchu. – Co więcej, gdzie są twoje gipsy? – zapytałem z ciekawością, wskazując na jej nadgarstek i nogę, teraz wystawione na światło łazienki. – Ktoś tu był "Niegrzeczną Dziewczynką" – zaśmiał się Merrick przez więź, sprawiając, że chytry uśmiech przemknął po naszych ustach. Merrick oparł się o futrynę drzwi, krzyżując ramiona na mokrej klatce piersiowej, która delikatnie błyszczała w miękkim świetle łazienki. Nyxine stała w szoku; jej usta drgnęły w dziwny sposób, gdy jej oczy śledziły lśniące krople spływające po naszej trójce. – Jeśli uśmiechnie się tak ponownie, zamknę się w sobie na cztery spusty – przekazał mrocznie Beckett, a jego ciało drżało z podniecenia. – Muszę wziąć prysznic i skorzystać z łazienki. Więc, jeśli wam to nie przeszkadza. Odsuńcie się. – Zamigała, unosząc brew i wypuszczając głęboki wydech, a jej piękne oczy w odcieniu onyksu zalśniły uwodzicielsko w świetle łazienki.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7: Make Do – Trójca Srebrnego Kła: Przebudzenie Smoczęcia | Czytaj powieści online na beletrystyka