Zefiryn:
Wszedłem do prostego apartamentu gościnnego, skąpanego w błękicie i złocie. Moje oczy omiatały przytulne wnętrze, a nozdrza drażnił intensywny aromat bzu i świeżego śniegu. Uśmiechnąłem się z pobłażaniem, uświadamiając sobie, że to pokój Val, gdy usłyszałem szum prysznica i zobaczyłem gęste kłęby gorącej pary.
– Ręcznik jest na wieszaku, a szczoteczka przy umywalce. Przyniosę ci jakieś za
















