Nyxine:
Cała trójka stała w zachwycie z pociemniałymi oczami, gdy wieszak idealnie trafił na swoje miejsce, czemu towarzyszyło triumfalne westchnienie. Byli jakby pogrążeni w transie, wpatrując się we mnie, ale jednak nie do końca we mnie.
Pstryknęłam palcami, żeby przykuć ich uwagę, gdy mój żołądek zasygnalizował gniewne burczenie.
– Racja. Ee… rosół z makaronem, oczywiście domowy, i tosty z serem. – Merrick zaśmiał się cicho, gdy Beckett chwycił stolik na kółkach do laptopa, regulując jego wysokość, podczas gdy Dante okrył moje nogi miękkim, puszystym kocem, który w dotyku przypominał delikatne futro.
Pukanie zwróciło moją uwagę; do pokoju weszli Mama i Tata, a moje podekscytowanie sprawiło, że na twarzy wykwitł mi jeszcze szerszy uśmiech.
– Nyxine, skarbie. – Mama objęła mnie delikatnie i słodko pocałowała w policzek, zerkając na zupę i tosty, które wyglądały po prostu perfekcyjnie.
– Zachowujecie się jak należy, chłopcy? – Tata uniósł brew, krzyżując ramiona na szerokiej piersi, podczas gdy trzej przystojniacy spuścili głowy.
– Tak jest. – Odpowiedzieli gładko, a z moich ust wyrwał się cichy chichot i uśmiech.
Pokój rozjaśnił się od ich promiennych uśmiechów; wzięłam łapczywy kęs kanapki z usatysfakcjonowanym westchnieniem. Smakowałam ciepły rosół, wywracając oczami z błogości, podczas gdy wszyscy zajęli miejsca. Mama i Tata usiedli na kanapie, natomiast "przystojniacy" usadowili się swobodnie na podłodze, opierając ramiona na kolanach i patrząc, jak dojadam każdy najmniejszy kęs.
Wypuściłam lekko powietrze, podczas gdy oni zdawali się prowadzić cichą rozmowę, kiwając głowami i delikatnie prychając, kiedy przeciągnęłam zdrętwiałe ciało.
– Nyxine, skarbie. Pamiętasz, co się stało? – Tata pochylił się do przodu z łagodnym uśmiechem, a Mama pocierała jego plecy, próbując zatrzeć subtelny smutek, który przemknął mu przez oczy.
Przez moje ciało przetoczyła się fala paniki, gdy zobaczyłam pięć par miękkich, błyszczących oczu wpatrzonych we mnie z pytającym wyrazem. Odsunęłam się nieznacznie, gdy ten, którego zwano Beckettem, delikatnie kiwnął głową, bym zaczęła mówić. Drgnęłam, gdy wstali i ruszyli w moją stronę.
– Nie martw się, nie skrzywdzimy cię. – Beckett uśmiechnął się łagodnie, wskazując na poduszki za moimi plecami.
– Chcemy tylko, żeby było ci wygodniej. – Dante uśmiechnął się miękko, podpierając moją nogę w gipsie dodatkowymi poduszkami.
– Nie gryziemy. – Merrick żartobliwie kłapnął na mnie zębami, mrugając z chytrym uśmieszkiem, gdy naciągał fioletowy koc na moje stopy.
Śnię. TAK! To sen.
Drgnęłam, gdy mój paznokieć mocno wbił się w dłoń z ostrym uszczypnięciem.
Okej, to nie sen.
– Nyxine, skarbie. – Mama odezwała się cicho, a moje oczy natychmiast przeniosły się na jej łagodne spojrzenie, co wyrwało mnie z obłoków.
Wzięłam głęboki wdech, zastanawiając się nad swoją pamięcią, i uniosłam dłonie z zawahaniem.
– Moje jedyne wspomnienie… to przebudzenie, gdy usłyszałam głosy, wasze głosy, i tamten szpital. Wszystko przedtem to czarna pustka. – Moje ręce zwolniły, gdy mocniej zastanowiłam się nad tym pytaniem.
Ciche, gniewne pomruki i sapnięcia echem rozeszły się po pokoju, przyprawiając mnie o pisk z zaskoczenia.
– Spokojnie, Nyxine. Jesteśmy tylko trochę zdenerwowani. – Dante uśmiechnął się łagodnie, siedząc z głową odchyloną do tyłu i wpatrując się w coś na suficie.
– Jak ma sobie przypomnieć, skoro to jedna wielka ciemność? – Merrick prychnął mrocznie, opierając głowę o barierkę łóżka i patrząc na mnie łagodnie, jakbym była "Aniołem".
Jego łagodne spojrzenie sprawiło, że zawirowania gorąca zaczęły pełznąć po moim ciele wraz z głębokim pulsowaniem.
– Została znaleziona u podnóża Szczytu Apex, chyba. – Beckett odezwał się stanowczo; w jego oczach odbijał się delikatny blask ekranu telefonu, po którym wodził palcem.
Na rogu jego ust zagościł delikatny uśmieszek; stuknął w ekran i odwrócił się do mnie.
– Nyxine, czy to w czymś pomaga? – zapytał cicho, unosząc telefon, na którym widniała dziwna góra o płaskim, przedzielonym na pół szczycie, pokryta białym, puszystym śniegiem.
Jasny błysk i potężne łupanie za oczami; ogarnęła mnie panika, gdy mroczny, głęboki głos zaśmiał się złowieszczo.
– Prin. – Głos zabrzmiał ze złowrogą nutą; czułam, jak serce gwałtownie uderza mi w piersi, słysząc mroczny, syczący dźwięk.
Pokręciłam głową ze strachem, podczas gdy gorące łzy nieprzerwanie płynęły po moich policzkach; czułam, że coś złego... Nie! "Potwór" prześladował mnie w cieniach.
– Nyxine, kochanie, uspokój się. – Beckett mocno chwycił mnie za ramiona, by złagodzić moją panikę, ale tylko ją spotęgował naelektryzowanym doznaniem, które przepłynęło przez moje ciało, gdy jego ciepłe dłonie zsunęły się w dół moich ramion.
Kolejny jasny błysk światła i moje ciało zaczęło drżeć, gwałtownie uderzając o zagłówek łóżka.
– CHOLERA! Ma drgawki. – krzyknął nerwowo Merrick.
Dante i Merrick natychmiast wskoczyli na łóżko, by unieruchomić moje miotające się ramiona, podczas gdy Beckett usiadł okrakiem na moich biodrach, trzymając mnie za policzki i delikatnie wciskając kciuki do moich ust, by zapobiec zablokowaniu gardła przez język.
– Nyxine, skup się na nas, Aniele – gruchał cicho Merrick do mojego ucha, a jego ciepła dłoń delikatnie ścisnęła moją.
– Nyxine, skarbie. Walcz z tym! – Mama wypuściła drżący oddech, podczas gdy Tata trzymał ją mocno przytuloną do piersi, a w jego oczach malował się głęboki smutek.
Zacisnęłam powieki, podczas gdy moje ciało szarpało się i drżało ze strachu, a kolejny błysk światła pchnął mnie prosto na mężczyznę o wężowych oczach, czarnych jak smoła, i wijącym się, rozwidlonym języku.
– Moja Oblubienico. – Jego syczący śmiech sprawił, że moje ciało pogrążyło się w przerażeniu, a ciemność zalała moją istotę.
– Nyxine, mała. Otwórz oczy. – Dante odezwał się nerwowo, gdy jego dłoń, otulając mnie ciepłem, chwyciła moją drugą rękę, wciąż uwięzioną w tym białym gipsie.
Głośne, nieregularne pikanie wypełniło ciemność, a gorący oddech owiał moją twarz z ulgą.
– Cokolwiek zobaczyła, wystraszyło z niej "Żywe Gówno". – rzucił ostro Merrick, a jego ciepła dłoń trzymała moją z uspokajającym odczuciem.
– Musimy sprawdzić tę Górę. – Dante przemówił stanowczo, muskając moją dłoń miękkimi wargami, a ja zachichotałam w duchu na to mrowiące uczucie.
– Mamo, Tato. Zostańcie z nią. – Beckett odezwał się zawahaniem, gdy jego dłonie pieściły moje policzki, a kciuki musnęły moje wargi.
– Nie musicie prosić. Idźcie, ale uważajcie na siebie. – Mama odezwała się cicho, gdy trzy wyraźne energie opuściły łóżko, pozostawiając moje ciało w poczuciu chłodu.
– Dziękujemy. – Cała trójka przemówiła chórem, brzmiąc jak jeden głos z cichymi dźwiękami pocałunków.
Czekajcie! Nie, nie idźcie, on was zabije.
Nieregularne pikanie zamieniło ciemność w wirujący chaos; poczułam delikatne ciepło miękkiej dłoni.
– Ciii, Nyxine, to silni chłopcy. Nie bój się, zawsze będą cię chronić – słodki głos Mamy gruchał cicho przy moim uchu, gdy jej delikatne palce gładziły mnie niczym piórkiem.
– Bądź dla nich silna. – Łagodny, głęboki głos Taty zatańczył delikatnie przy moim uchu z lekką nutą uśmieszku na ustach.
– Wrócimy, Nyxine. – Cała trójka ponownie odezwała się w tym dziwnym chórze.
Bracia. Kurewsko Przystojni Bracia.
Zaraz! Co ja wygaduję? Myślę jak ogarnięta żądzą kobieta.
Kurewsko wspaniale! Czternaście lat, a mentalnie czterdzieści, z trójkącikiem Braci.
Skupiłam się na cichych, pospiesznych krokach, aż w końcu drzwi zatrzasnęły się z kliknięciem, pozwalając, by ciemność ostatecznie mnie pochłonęła.
















