Z popiołów do imperium: Powrót czworaczków

Z popiołów do imperium: Powrót czworaczków

Autor: Avelon Moreau

Duch powraca
Autor: Avelon Moreau
3 sie 2026
Clara patrzyła, jak smukłe, luksusowe auto odjeżdża w siną dal ruchliwą aleją, zostawiając po sobie jedynie słabą smugę spalin w wilgotnym powietrzu. Była pewna, że ten arogancki mężczyzna, którego przed chwilą spotkali, to Kaelen Vance. Nie dało się pomylić tej przerażającej aury. Czy on naprawdę myślał, że użyła Hazel w jakiejś misternej intrydze, by się do niego zbliżyć? Przewróciła mocno oczami na jego nieznośny narcyzm. Potrząsnęła głową, by oczyścić myśli, po czym dostrzegła swoją córkę. Haze stała w bezruchu na chodniku. Jej ciemne, rozgwieżdżone spojrzenie pozostawało utkwione w pustej, asfaltowej drodze, gdzie zniknęło odjeżdżające auto Kaelena. Clara kucnęła, delikatnie ujmując w dłonie blade policzki dziewczynki. "Haze, znasz tego pana?" Jej autystyczna córka milczała. Nie mrugała, a jej wzrok wciąż utkwiony był w oddali. Po pełnej napięcia chwili jej wyraz twarzy powrócił do swojego zwykłego, nieobecnego stanu. Odwróciła się od ulicy i oplotła swoimi drobnymi ramionami szyję Clary. Jej palce zacisnęły się mocno na materiale bluzki matki. Clara wstała, tuląc córkę mocno do piersi. Odwróciła się do ich kierowcy i zauważyła świeżą krew spływającą po wierzchu jego dłoni. W jej piersi wezbrało poczucie winy. "Bardzo mi przykro. Kiedy Haze się denerwuje, ma ten nagły nawyk gryzienia. Zabiorę pana do pobliskiego szpitala, żeby to opatrzyć." Kierowca machnął zbywająco zdrową ręką. Wyciągnął z kieszeni chusteczkę, by zetrzeć krew. "Dzieci ciągle kogoś gryzą. Mój syn też często mnie gryzie. Nie ma się czym martwić, panno Claro. Powinniśmy wracać do samochodu." Clara westchnęła. Spędziła niezliczone godziny, próbując oduczyć Hazel tego nawyku, ale nic nie zdawało się działać. Upewniła się, że kierowcy naprawdę nic nie jest, po czym poprowadziła swoje dzieci z powrotem do bezpiecznego wnętrza pojazdu. Wkrótce samochód podjechał pod okazałe wejście do Callahan Corporation. Nieskazitelnie czyste, szklane drzwi rozsunęły się, zapraszając ich do holu skąpanego w jasnym, sztucznym świetle. Clara zabrała dzieci na lśniące, wyższe piętra. Bezpiecznie usadowiła Declana w wygodnej poczekalni, ufając, że jej mądry syn dopilnuje siostry, podczas gdy ona załatwi swoje sprawy. W eleganckim, nowoczesnym biurze spotkała swojego kuzyna, Nolana Callahana. Za jego plecami, przez sięgające od podłogi do sufitu okna, rozciągał się rozległy widok na panoramę Bay City. Uczył się za granicą, odkąd skończył osiem lat, i wracał do domu tylko raz w roku. Clara ledwie go znała przed tym przedsięwzięciem. Mimo to wyróżniał się spośród dziesiątek ambitnych, młodszych członków rodziny Callahanów. Nie tracili czasu. Musieli rozpocząć skomplikowany proces przesyłania programu jej nowo opracowanego, inteligentnego chipa do głównego systemu serwerów firmy. "Pozwól mi spojrzeć na kod twojego chipa" - powiedział Nolan, przysuwając sobie krzesło do głównego terminala. Clara nie zwlekała. Usiadła za biurkiem, wyświetlając gęsto zapisaną stronę kodu na dużym monitorze. Jej palce frunęły po mechanicznej klawiaturze, a rytmiczne stukanie wypełniło ciche pomieszczenie. Nolan stanął za nią. Jako student informatyki, pochylił się bliżej, by przestudiować linijki tekstu. W ciągu kilku sekund oniemiał z wrażenia. Clara po mistrzowsku użyła prostego języka C++, by napisać najbardziej skomplikowany i zoptymalizowany kod, jaki w życiu widział. Natychmiast pojął, że jeśli ten kod zostanie pomyślnie wdrożony, Callahan Corporation zdominuje globalny rynek Internetu Rzeczy. To tłumaczyło, dlaczego jego ojciec tak bardzo śpieszył się z podpisaniem dokumentów. "Nolanie, przesłałam już zoptymalizowany kod do głównego systemu" - powiedziała Clara, odwracając się na krześle, by nakreślić mu pozostałe instrukcje. "Musisz tylko podłączyć go do waszej sieci wewnętrznej." Wpatrując się w ekran z czystym podziwem, Nolan pokręcił głową. "Jeśli uda nam się wprowadzić te rewolucyjne produkty na rynek, ugruntujesz swoją pozycję jako jedna z osób, które wniosły największy wkład w naszą historię." Clara uśmiechnęła się ciepło i szczerze. Z pokorą odparła: "Tylko dlatego, że ty i wujek Arthur zechcieliście mi zaufać, ten rewolucyjny chip w ogóle mógł zostać wykorzystany." Nolan wiedział swoje. Clara posiadała światowej klasy talent i mogła nawiązać współpracę z dosłownie każdą elitarną rodziną w kraju. Rodziny Langdonów i Kingsleyów walczyłyby o nią zębami i pazurami. Wybrała Callahanów ze względu na swoją babcię. Ich owocne spotkanie przerwało ostre pukanie do szklanych drzwi. Nerwowa sekretarka weszła do biura, przyciskając tablet do piersi. "Młody paniczu Nolanie" - oznajmiła uprzejmie. "Przybyła panna Sloane. Domaga się spotkania w celu omówienia potencjalnej współpracy biznesowej." Clara zmrużyła oczy. Temperatura w pokoju zdawała się spaść. Natychmiast rozpoznała imię, które nawiedzało jej koszmary. Sloane Ashford. Chociaż ich rodziny przed czterema laty przeszły przez gorzki, wrogi rozłam, splątane więzi biznesowe wciąż utrzymywały się niczym zgnilizna. Clara spojrzała na kuzyna. "W jakiego rodzaju współpracę biznesową zaangażowana jest Callahan Corporation z Ashford Corporation?" Nolan westchnął, szybko wyjaśniając tę zawiłą sytuację. "Borykająca się z problemami rodzina Ashfordów chce mieć udział w naszych nadchodzących, inteligentnych produktach. Ale ze względu na ich arogancki brak szczerości w negocjacjach, do tej pory nie podpisano żadnej umowy. Mój ojciec wciąż rozważa warunki." Clara powoli stukała palcem wskazującym o polerowany blat. Jej oczy błysnęły niebezpiecznym, wyrachowanym światłem. Spojrzała prosto na Nolana. "Jeśli mi ufasz, czy mogłabym zająć się tym konkretnym kontraktem?" Nolan odwzajemnił jej spokojne spojrzenie. Z łatwością mógł odgadnąć burzliwe emocje kryjące się za tą opanowaną powierzchownością. Znał ponure szczegóły tego, co wydarzyło się cztery lata temu. Rodzina Ashfordów była bezpośrednio odpowiedzialna za makabryczną śmierć dwojga niemowląt Clary. Nie mógł zignorować ogromnego emocjonalnego ciężaru jej cichej prośby. To był dług krwi. Skinął powoli głową, cicho wyrażając zgodę. "Z racji tego, że dostarczyłaś kluczową technologię, ogromna część udziałów w tym projekcie prawnie należy do ciebie. Masz pełne prawo do podjęcia ostatecznej decyzji w sprawie tego partnerstwa. Przekazuję ci stery." "Dziękuję, Nolanie" - odetchnęła Clara. Tymczasem w głębi korytarza, w luksusowej sali konferencyjnej, Sloane Ashford opierała się niecierpliwie o drogą skórzaną kanapę. Kipiąc z gniewu, skrzyżowała ramiona. Zmuszono ją do czekania przez dwadzieścia bolesnych minut, a rodzina Callahanów wciąż śmiała ignorować ją w ten sposób. Gardziła kontaktami z rodziną Clary ze strony matki, uważając Callahanów za stojących poniżej jej pozycji. Jednak Ashford Corporation staczała się po równi pochyłej w zatrważającym tempie, co pozostawiało jej niewiele sensownych opcji. Musiała postawić swoją upadającą firmę ponad własną dumą. Gdyby tylko Kaelen Vance publicznie ogłosił jej status, wszystkie te problemy zniknęłyby z dnia na dzień. Niezliczeni, wpływowi ludzie rzuciliby się, by wkraść się w jej łaski. A jednak siedziała tam, wściekając się na surowe, upokarzające rozkazy Kaelena. Nakazał jej trzymać swój rzekomy status matki jego bliźniąt w najgłębszej tajemnicy. Nie mogła pisnąć ani słowa o tym, że posiada jakiekolwiek powiązania z okrytą chwałą rodziną Vance’ów. To surowe ograniczenie uniemożliwiało jej czerpanie jakichkolwiek społecznych czy finansowych korzyści z przerażającego nazwiska rodziny Vance’ów. Udało jej się oszukać go, by uwierzył, że to ona urodziła jego dziedziców, ale wciąż pozostawała z pustymi rękami. Ta myśl zawsze sprawiała, że gotowała się w niej krew. W nagłym przypływie urazy Sloane dopiła letnią kawę, z trzaskiem odstawiając porcelanową filiżankę na szklany stół. Nagle Sloane usłyszała ostry, wyraźny dźwięk wysokich obcasów, stukających złowrogo tuż za ciężkimi, drewnianymi drzwiami.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Duch powraca – Z popiołów do imperium: Powrót czworaczków | Czytaj powieści online na beletrystyka