Kaelen wyprostował się.
Stał na dziedzińcu w czarnym garniturze, a otoczenie przepełniała jego zimna aura.
Był początek wiosny, ale wszyscy na miejscu czuli się, jakby była zima. Niektóre z bardziej lękliwych dzieci były tak przerażone, że ich twarze pobladły.
Imponująca postawa Kaelena w zupełności wystarczyła, by dowieść, że nie żartował.
Policja naprawdę by przyjechała i zabrała dzieci na komis














