Z popiołów do imperium: Powrót czworaczków

Z popiołów do imperium: Powrót czworaczków

Autor: Avelon Moreau

Smak piekła
Autor: Avelon Moreau
3 sie 2026
Palce Clary zacisnęły się na gardle Sloane, zanim druga kobieta zdążyła w ogóle zareagować. Sloane nie spodziewała się, że Clara odwróci się z tak przerażającą prędkością, nie mówiąc już o wzięciu jej jako zakładniczki w ułamku sekundy. W tej samej chwili z gęstych zarośli dobiegł szum. Pojawiło się dwudziestu ochroniarzy z rodziny Ashfordów, szybko tworząc szczelny kordon; ich oczy były utkwione w Clarze, wyczekując najmniejszej luki, by zaatakować. Clara zacieśniła uścisk, a jej głos był wyprany z jakiegokolwiek ciepła. "Nie umawiałyśmy się na ściąganie widowni na nasze spotkanie, Sloane." "P-Puść!" – wydyszała Sloane, a jej twarz gwałtownie traciła kolory z powodu miażdżącego bólu. Rozpaczliwie drapała ramię Clary, ale uścisk Clary był niczym żelazna obręcz. Clara wiedziała, że nie poradzi sobie sama z dwudziestoma wyszkolonymi mężczyznami. Zrobiła krok do tyłu, używając siostry jako żywej tarczy. Strażnicy naśladowali jej ruchy, a ich dłonie krążyły w pobliżu broni, ale nie odważyli się ruszyć. Clara pochyliła się blisko ucha Sloane. Jej oddech był lodowaty na karku siostry. "Właśnie wróciłam, a ty już jesteś tak zdesperowana, żeby wsadzić mnie do piachu. Naprawdę aż tak bardzo jesteś przerażona, że odbiorę ci tytuł dziedziczki?" Sloane drżała, a jej pierś falowała, gdy walczyła o powietrze. "Jesteś szalona! Puść mnie! Czy ty w ogóle wiesz, co zrobi ci mój ojciec, jeśli zrobisz mi krzywdę?" "Cztery lata temu próbowałaś spalić mnie żywcem" – wyszeptała Clara, a jej oczy stały się zimne jak lód. "Czy naprawdę myślałaś, że będę tu po prostu stać i pozwolę ci zabić się po raz drugi? Skoro tak bardzo uwielbiasz tę cenną pozycję dziedziczki, pokażę ci dokładnie, jak to jest stracić coś, co jest ci tak drogie." Sloane poczuła dreszcz spływający jej po plecach. Surowa determinacja w głosie Clary przeszyła ją falą paniki. To nie była ta delikatna dziewczyna, którą próbowała zabić przed laty. Ta kobieta była niebezpieczna. Gdyby Clara odkryła prawdę o bliźniętach – że wciąż żyją – wszystko, co Sloane zbudowała, obróciłoby się w gruzy. Sloane musiała to przeżyć, ale Clara nie dawała jej czasu na myślenie. Mocnym szarpnięciem Clara pociągnęła Sloane do tyłu. Skierowały się w stronę wschodniej części cmentarza, gdzie teren ostro opadał ku rwącej rzece. Sloane potykała się o gęste chwasty, z trudem łapiąc nierówny, bolesny oddech, podczas gdy Clara trzymała jej szyję w żelaznym uścisku. Ochroniarze powoli podążali za nimi, trzymając dystans. Byli przerażeni, że jakikolwiek ich ruch może sprawić, iż Clara skręci kark Sloane. "Clara, przestań... nie rób tego" – błagała Sloane ochrypłym głosem. "Jeśli mnie zranisz, to dla ciebie też nie skończy się dobrze. Puść mnie, a porozmawiamy jak cywilizowane siostry." Clara zignorowała tę żałosną próbę negocjacji. Jej wzrok pozostał utkwiony we wzburzonej rzece przed nimi. "Jeśli mamy rozmawiać, to porozmawiamy same. Każ swoim psom odejść." Serce Sloane łomotało o żebra. Jeśli odeśle swoją ochronę, będzie na łasce Clary. Jednak Clara nie była zainteresowana brudzeniem sobie rąk. Prawdziwą zemstą było sprawienie, by jej wróg żył w koszmarze na jawie. Dotarły na skraj brzegu. Ziemia była błotnista i śliska, opadając stromo do ryczącej, głębokiej rzeki. Clara pchnęła Sloane na sam brzeg. Stopy Sloane poślizgnęły się na mokrej ziemi i o mało co nie straciła równowagi. "Każ im stąd odejść" – rozkazała Clara, a jej głos przeciął szum pędzącej wody. "Albo wrzucę cię tam w tej chwili." "Nie odważyłabyś się" – syknęła Sloane przez zaciśnięte zęby, choć jej nogi trzęsły się tak bardzo, że ledwo mogła ustać. "Wystaw mnie na próbę" – odparowała Clara. "Przyprowadziłaś dwudziestu ludzi, żeby mnie stracili. Zanim zginę, z przyjemnością pociągnę cię za sobą do piekła." Aby udowodnić swoje słowa, Clara brutalnie pchnęła Sloane do przodu. Sloane wrzasnęła, zamykając oczy, gdy poczuła, że spada w kierunku ciemnej, kłębiącej się wody. W ostatniej sekundzie Clara złapała ją jednak za kołnierz i szarpnęła z powrotem. Sloane otworzyła oczy, wpatrując się w ten zabójczy spadek tuż przed swoimi stopami. Czyste przerażenie ją złamało. Straciła całe swoje opanowanie. "Wynocha! Wy wszyscy, wynosić się stąd!" – wrzasnęła na całe gardło Sloane, a jej głos łamał się ze strachu. "Cofnąć się! Natychmiast!" Ochroniarze spojrzeli na siebie z wahaniem. Ale widząc panikę na twarzy Sloane, powoli wycofali się, znikając w gęstych zaroślach. Nie odeszli daleko, ale nie stanowili już bezpośredniego zagrożenia. Gdy strażnicy zniknęli na chwilę z oczu, Clara zacieśniła uścisk na Sloane po raz ostatni. Zanim Sloane zdołała w ogóle zarejestrować, co się dzieje, Clara rzuciła się do przodu, wciągając obie poza krawędź. Wpadły prosto do lodowatej, wczesnowiosennej rzeki. Lodowata woda uderzyła w Sloane niczym fizyczny cios, zapierając jej dech w piersiach. Nurt był wartki, ciągnąc ją na dno. "Pomocy! Niech ktoś mi pomoże!" – krzyczała Sloane, gdy jej głowa wynurzyła się na powierzchnię. Szamotała się dziko, połykając hausty lodowatej wody. Ochroniarze usłyszeli jej krzyki i wybiegli pędem z zarośli, nurkując do rzeki, by ją uratować. Ale Clary już nie było. Cztery lata temu, podczas ukrywania się za granicą, Clara zmuszała się do rygorystycznego treningu fizycznego, włączając w to zimowe pływanie. Pływała w jeziorach tak zimnych, że na ich powierzchni unosiły się tafle lodu. W porównaniu z tamtymi przejmującymi głębinami, ta rzeka była zaledwie łagodnym chłodkiem. Puściła Sloane w momencie, gdy uderzyły w wodę i zanurkowała głęboko. Poruszając się wyćwiczonymi, niewymagającymi wysiłku ruchami, płynęła bezgłośnie pod wodą. Mętny nurt ukrył ją przed wzrokiem. Zanim ludzie Sloane do niej dotarli, Clara była już oddalona od nich o ponad sto metrów. Na błotnistym brzegu ochroniarze wyciągnęli Sloane z wody. Była na wpół utopiona, jej usta przybrały sinoblady odcień, a włosy przylgnęły do twarzy. Siedziała na zimnym błocie, trzęsąc się w niekontrolowany sposób. Elegancka, opanowana dziedziczka rodziny Ashfordów przestała istnieć. Na jej miejscu pojawiła się żałosna, histeryczna kobieta. Jej twarz wykrzywiła się w dzikim, przypominającym wiedźmę wyrazie, gdy ze wściekłością wpatrywała się w ciemną rzekę. "Znajdźcie ją! Musicie znaleźć tę sukę!" – wrzeszczała Sloane, a jej głos łamał się od czystego jadu. "Chcę ją widzieć martwą! Osobiście obedrę ją żywcem ze skóry i utoczę z niej każdą kroplę krwi! Jazda!" Strażnicy natychmiast zanurkowali z powrotem do rzeki, przeszukując trzciny i ciemną wodę, ale ich wysiłki były daremne. Daleko w dół rzeki, Clara popłynęła w kierunku spokojnego, odosobnionego odcinka brzegu. Nurt był tu łagodny, a gęste listowie nad jej głową oferowało idealną osłonę. Chwyciła nisko zwisającą gałąź, wciągając się na błotnisty brzeg. Wzięła cichy wdech, a jej ciało lekko drżało od zimnego powietrza, choć umysł pozostawał ostry i skupiony. Miała właśnie wspiąć się na trawiasty nasyp, gdy znieruchomiała. Z miejsca tuż nad jej głową dobiegało echo głosów...

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Smak piekła – Z popiołów do imperium: Powrót czworaczków | Czytaj powieści online na beletrystyka