Clara uniosła wzrok. Kiedy dostrzegła mężczyznę, który niespodziewanie wyrósł jej przed oczami, rzuciła z niedbałością: – Och, to pan, panie Montgomery. A tak się zastanawiałam, kto mi tu blokuje przejście.
Kącik ust Pierce'a drgnął nerwowo.
Dlaczego ta kobieta miała aż tak cięty język?
Nie zrobił zupełnie nic, a ona już zdążyła zmieszać go z błotem.
Czy zdoła jeszcze w ogóle zachować twarz?
– Jeś














