Clara odgarnęła kolejną nisko zwisającą gałąź, omiatając wzrokiem ciemne, wypielęgnowane krzewy na rozległym osiedlu. Latarnie uliczne migotały nad ich głowami, rzucając długie cienie na pusty chodnik. Chodziła w kółko z dzieckiem, przeszukując każdy zakątek okolicy. Po bezowocnych poszukiwaniach trwających niemal godzinę, z ciężkim westchnieniem puściła gałąź. Nigdzie nie było widać zaginionego k














