Po tamtym incydencie unikałam Sloane jak ognia i skupiłam się na wdrażaniu w pracę.
– Czas na lunch – ogłosiła pani Mabel, wchodząc do „The Hearth”.
– Tak szybko? – zapytałam Nate'a, zdziwiona, że jest już południe.
– Tak, już dwunasta – odpowiedział.
– W takim razie myślę, że czas, abym wracała do domu – powiedziałam. – Czy możesz sprawdzić dla mnie godzinę? Telefon mam w torebce, zostawiłam ją
















