Po naszej krótkiej pogawędce Greta namówiła mnie, bym poszła coś zjeść, choć odmawiałam, twierdząc, że nie mam apetytu.
„Daj spokój, od rana jadłaś tylko śniadanie. Wiem, że jesteś teraz głodna” – powiedziała.
„Nie jestem głodna” – upierałam się.
„Chodź już, bo lunch wystygnie” – prosiła, przekonując mnie. Choć rzeczywiście czułam głód, a rano zjadłam ledwo co, bo byłam kłębkiem nerwów przez sp
















