Rozdział dwudziesty dziewiąty: Odwieziemy cię do domu
Gianna
Krótko potem Gregorio i Domenico dołączyli do swojego brata za moimi plecami, ale nic nie mówili. Na ich widok włoski na moich rękach stanęły dęba.
– Co? Nie lubisz grzybów? – zapytał nagle głos Gregorio, o mało nie przyprawiając mnie o zawał serca.
Spoglądając na stosik warzyw odsunięty na bok talerza, zmarszczyłam nos z obrzydzeniem.
–
















