Rozdział 95: Proszę, pieprz mnie, tatusiu
Gianna
Czułam się teraz naprawdę dobrze i było mi ciepło. Dopiero po dłuższej chwili zdałam sobie sprawę, że siedzę Adriano na kolanach, ale teraz, gdy wszystko wróciło do normy, czuję po prostu ciepło, bezpieczeństwo i autentyczne szczęście.
– Zawsze.
To jedno słowo zostało wypowiedziane jak obietnica, sprawiając, że moje serce zabiło nieco szybciej niż w
















