Rozdział drugi: Zdradzona
Gianna
Opuściłam kawiarnię moim małym, starym samochodem i po kilku minutach jazdy znalazłam się na parkingu przed domem. Chwyciłam kawę i wysiadłam z auta, idąc w stronę ganku. Kiedy otworzyłam drzwi, poczułam, jak mój świat rozpada się na kawałki. Scena, która ukazała się moim oczom, była niewyobrażalna.
— Co ty wyprawiasz, Rocco?! — wrzasnęłam, zatrzaskując za sobą drzwi i rzucając torebkę na podłogę.
Zaakceptowałam już fakt, że to po prostu zły dzień i że muszę go przespać. Jednak ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewałam, było zastanie mojego chłopaka, z którym byłam od trzech lat, podczas seksu z kimś, kto wyglądał jak ludzka wersja Barbie.
To jest właśnie problem z mężczyznami – większość z nich potrafi myśleć tylko swoim penisem. Wolałabym, żeby po prostu ze mną zerwał, zamiast stawiać mnie w sytuacji, w której muszę to oglądać.
— Kochanie? — krzyknął zaskoczony, zrzucając tę sukę ze swoich kolan.
— Dlaczego jesteś w domu tak wcześnie?
Stałam tam w milczeniu, z niedowierzaniem patrząc, jak on gorączkowo szuka spodni, a dziewczyna wciąga jego koszulę. Czułam, jak narasta we mnie wściekłość i w tamtej chwili zastanawiałam się, jak trudno byłoby uniknąć kary za morderstwo.
— Gianna? — usłyszałam czyjś głos jak przez mgłę.
Przecież uniknięcie kary nie może być aż takie trudne, prawda?
— Gianna? — usłyszałam ten głos ponownie, co wyrwało mnie z nierealnych, mściwych myśli. Podniosłam głowę, by spojrzeć mu w oczy.
— Jakiś palant wyłączył mi rano budzik, przez co spóźniłam się na spotkanie — powiedziałam oskarżycielsko.
— Chcesz mi powiedzieć, dlaczego po wejściu do własnego domu widzę, jak pieprzysz inną kobietę?
— Słuchaj, kiciu, nie możesz go winić za to, że znalazł kogoś, kto zaspokoi potrzeby, których ty nie potrafisz spełnić — powiedziała dziewczyna z drwiącym uśmiechem na twarzy.
Boże, jej głos był piskliwy, wysoki i tak samo sztuczny jak jej piersi. Skierowałam na nią wzrok, a ona zmierzyła mnie z góry na dół z obrzydzeniem.
— Przynajmniej nie muszę pieprzyć się z zajętymi facetami, żeby poczuć się dobrze ze sobą. — Jej uśmieszek zniknął, zastąpiony przez wrogie spojrzenie.
To prawda, że moje życie seksualne z Rocco praktycznie nie istniało, ale to nie moja wina, że on nie ma pojęcia, jak doprowadzić kobietę do orgazmu. W tamtej chwili nie wiedziałam, czy to ze mną jest coś nie tak, czy po prostu ten facet nie ma żadnej techniki. Stawiałam na to drugie – Rocco nie potrafił mnie zaspokoić i nie rozumiałam, dlaczego uważał, że nie poradzi sobie ze mną sam w łóżku. Ale nie pojmowałam, dlaczego ta dziewczyna tutaj myśli, że osiągnęła coś wielkiego, sypiając z nim.
Choć byłam zraniona i wściekła, jeśli chce Rocco, może go sobie wziąć. Odmawiałam marnowania kolejnej minuty na walkę o kogoś, kto mnie nie chce.
— Kochanie, proszę, nie gniewaj się. Naprawię to — błagał, najwyraźniej wyczuwając falę gniewu, która ode mnie biła.
Czułam się dziwnie. W poprzednich konfliktach praktycznie się wyłączałam, ale w tej chwili wiedziałam, że mam dość ulegania mu i tolerowania jego bzdur. Moje ciało było wypełnione tłumionymi emocjami, które właśnie teraz miały wybuchnąć, pozostawiając mnie wściekłą i mającą wszystkiego dosyć.
— Nie nazywaj mnie tak! Straciłeś do tego prawo w sekundzie, w której weszłam przez te drzwi i zobaczyłam inną kobietę na twoich kolanach!
— Gianna, daj spokój. Nie bądź taka.
— Jaka dokładnie? Wściekła, że mój chłopak, z którym jestem od trzech lat, mnie zdradził? Nic by się nie stało, gdybyś przestał się mną interesować, ale powinieneś był to po prostu zakończyć.
— Kochanie, daj spokój, nie musisz być...
— Od jak dawna się z nią spotykasz? — przerwałam mu, nie mając już ochoty słuchać niczego, co miał do powiedzenia.
— To pierwszy raz — odpowiedział z desperacją w głosie, ale dziewczyna twierdziła inaczej.
— Od roku. Nie potrafisz zaspokoić jego potrzeb seksualnych, więc przyszedł do mnie — wypaliła.
Lekko odchyliłam głowę do tyłu, próbując powstrzymać łzy. Szybko dokonałam obliczeń w pamięci. Mój ojciec zniknął rok temu – najwyraźniej mój bagaż doświadczeń ostatecznie go odepchnął.
Ale czy znali się już wcześniej, zanim się do niego wprowadziłam? To takie chore. Wzięłam głęboki oddech, zmuszając łzy, by nie płynęły – on już na nie nie zasługiwał.
— Gianna, proszę, nie bądź taka dramatyczna. Kocham cię i wiesz o tym. — Zanim zdążyłam odpowiedzieć, odezwała się dziewczyna.
— Choć to całkiem zabawne, mam inne miejsca, w których muszę być. Zmywam się.
Unikając mojego wzroku, weszła do mojej sypialni, po czym wróciła z biustonoszem, majtkami i parą szpilek w dłoniach. Zrobiło mi się niedobrze – pieprzył ją w tym samym łóżku, w którym my tyle razy się kochaliśmy? Spojrzała na Rocco, puściła mu oczko i bezwstydnie wyszła z domu.
Zostaliśmy w niezręcznej ciszy, żaden z nas nie wiedział, co powiedzieć. Ale ja byłam gotowa ją przerwać.
— To koniec — powiedziałam, ruszając się z miejsca, w którym stałam od wejścia.
— Co? Nie! — krzyknął, ale zignorowałam jego histerię.
Idąc w stronę tego, co jeszcze przed chwilą było naszą sypialnią, czułam go za plecami. Zobaczyłam łóżko, które rano starannie pościeliłam – teraz pościel leżała w nieładzie na podłodze. Stłumiłam emocje i otworzyłam szafę, starając się zagłuszyć szloch mężczyzny stojącego za mną.
Ten facet naprawdę stracił kontakt z rzeczywistością. Najpierw mnie zdradził, a teraz uważa, że ma prawo po mnie płakać, gdy powiedziałam, że to koniec. Najgorsze w tym wszystkim było to, że gdybym nie wróciła dziś wcześniej, to działo by się za moimi plecami Bóg wie jak długo.
Ignorując jego nieustanne, bezsensowne błagania, zdjęłam walizkę z górnej półki szafy i zaczęłam pakować ubrania, nie dbając o to, że robię bałagan – niech on to później sprząta. Wiedziałam, że wkrótce będę musiała wrócić po resztę rzeczy, ale to powinno wystarczyć, by trzymać się od niego z daleka przez kilka najbliższych tygodni.
— Gdzie idziesz? — zapytał, w końcu uciszając swój żałosny płacz.
— Przecież nie masz tu żadnej rodziny.
— Tak, i czyja to właściwie wina? — odparowałam.
Kiedy poznałam Rocco, byłam w połowie studiów z zarządzania i planowania, a on pracował dla departamentu Marynarki Wojennej w mieście. Wpadliśmy na siebie w barze i jedno doprowadziło do drugiego, co skończyło się tym, że następnego dnia obudziłam się naga w jego łóżku. Seks był przeciętny, ale sprawiał, że uśmiechałam się jak nikt inny, i wtedy to mi wystarczało.
Ignorując go, poszłam do łazienki po przybory toaletowe. Zapięłam torbę i skierowałam się do drzwi wyjściowych.
— Gdzie idziesz? — Zignorowałam go; im szybciej wyjdę, tym lepiej dla nas obojga.
— Gianna? Słuchasz mnie? — Nie odpowiadałam.
— Zapytałem, gdzie idziesz! — Wciąż milczałam.
— Hej! Zatrzymaj się! — zażądał nagle, a w jego głosie pojawiła się złość.
— Nie możesz odejść po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem. Beze mnie jesteś nikim. Nie masz rodziny, nie masz przyjaciół, beze mnie jesteś absolutnym zerem. — Jego łzy całkowicie zniknęły, zastąpione furią.
Boże, jak mogłam być tak ślepa, by dopiero teraz zdać sobie sprawę, jak bardzo jest manipulacyjny. Musiałam się stąd wydostać, i to szybko. Gdy wciąż szłam w stronę drzwi, on pojawił się przede mną, blokując przejście.
— Zjeżdżaj mi z drogi, Rocco! — krzyknęłam, próbując go ominąć, ale szczęście mi nie sprzyjało.
Spróbowałam ponownie, ale złapał mnie i pchnął tak, że plecami uderzyłam o drzwi wyjściowe. Przyciskał mnie do nich całym swoim ciężarem.
— Przesadzasz z powodu niczego — powiedział powoli, jakby myślał, że jego łagodny ton w jakiś sposób mnie uspokoi.
— Ona nic dla mnie nie znaczy. To ty jesteś tą, której chcę. Kocham cię.
Na te słowa przestałam próbować wyrwać się z jego uścisku. To była kolejna rzecz w nim – wszystko było z nim świetnie, dopóki nagle przestawało być.
Na początku był taki słodki, zawsze znajdował sposób, by wywołać uśmiech na mojej twarzy, nawet gdy myślałam, że to niemożliwe. Był pierwszym facetem, z którym byłam na poważnie, ale potrafił też sprawić, że czułam się bezwartościowa. To on nauczył mnie, jak bolesne potrafią być słowa.
Miałam już cholernie dosyć bycia wiecznie ranioną.
















