Rozdział dwudziesty pierwszy: Szczytuj dla nas
Gianna
Przekroczywszy szerokie wejście, weszłam do środka rzęsiście oświetlonego budynku. Z oddali dobiegały odgłosy rozmów i śmiechu, a echo moich kroków niosło się po korytarzu przy każdym uderzeniu buta o posadzkę.
Byłam sama, dopóki nie dotarłam do zakrętu. Wtedy zobaczyłam Gregorio i Domenico idących w moją stronę z tą samą rudowłosą dziewczyną,
















