Rozdział trzydziesty: Igrasz z ogniem
Gianna
– Zabierajcie to! – krzyknęłam, podnosząc głos na tyle, by dotarł na przód samochodu.
Domyśliłam się, że to przyjaciele Arthura przysłali te dodatkowe pieniądze. Żaden obcy nie byłby na tyle głupi, by płacić mi niemal podwójną stawkę, nie dostając nic w zamian.
– Co zabierać? – przekrzyczał muzykę Domenico.
– Te dodatkowe sześć tysięcy, które zapłaciliś
















