Rozdział siedemnasty: Ujście
Gianna
— O mój Boże, Agato — wymruczałam z zażenowaniem, osuwając się nieco niżej na siedzeniu.
Nie mogłam uwierzyć, że wypowiedziała to na głos przy Gregorio. Nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy, ale czułam na sobie jego wzrok.
— To nie było tak złe, jak to przedstawiasz.
— Owszem, było. Jest powód, dla którego nazywałam Rocco tak, jak go nazywałam, i dobrze o tym w
















