Apokalipsa: Ogołociłem swój dom, by zbudować wieczną fortecę

Apokalipsa: Ogołociłem swój dom, by zbudować wieczną fortecę

Autor: Cassian Vesper

Rozdział 3: Gromadzenie zapasów
Autor: Cassian Vesper
29 lip 2026
Gdy Rowan badała otoczenie, jej uwaga skupiła się na pozostałościach ogrodzenia z drutu kolczastego ciągnącego się wzdłuż zewnętrznej części tunelu. Choć większość popadła w ruinę, w jej głowie zrodził się plan. Gdyby mogła odnowić ogrodzenie i podłączyć je do źródła prądu, bezpieczeństwo jej bazy weszłoby na zupełnie nowy poziom! To było wyzwanie warte podjęcia. Właśnie wtedy w jej świadomości rozbrzmiał znajomy głos. „System Najwyższego Lidera aktywowany! Wzmocnij swoją bazę. Nagrody zostaną przyznane w zależności od stopnia ufortyfikowania! Odliczanie — 15 dni!” Zamarła na chwilę, a jej myśli zaczęły pędzić, gdy przetwarzała te słowa. Gdy tylko zaczęła skupiać się na czekającym ją zadaniu, kolejny komunikat z systemu przerwał jej rozmyślania. „Ding! Wykryto jednego psa bojowego bazy. Nagroda! Zdolności bojowe i atrybuty fizyczne psa bojowego zwiększone 100-krotnie!”. Patrzyła z zachwytem, jak na jej oczach ciało Cindera przechodzi dramatyczną transformację. Jego sylwetka powiększyła się, a mięśnie zarysowały pod skórą z nową siłą. Jego pazury i kły wydłużyły się w zabójczą broń, lśniąc ostrością, która mogłaby ciąć stal. Słabość starości zniknęła, zastąpiona przez władczą obecność groźnego drapieżnika emanującego surową mocą. Hau! Hau! Cinder szczeknął, a jego głos niósł taką intensywność, że w powietrzu rozszedł się dreszcz. Rowan opadła szczęka, a jej zdumienie wyrwało się w mimowolnym okrzyku. ... Dzięki temu, że kompaktowy samochód jej zmarłej matki był wciąż sprawny, Rowan miała niezawodny środek transportu, co pozwalało jej rzucić się prosto w wir fortyfikowania bazy. Nie tracąc czasu, udała się do producenta drutu kolczastego na rynku materiałów budowlanych i zamówiła długi drut ostrzowy oraz wielkie zwoje ogrodzenia kolczastego. Materiały te idealnie nadawały się do nałożenia na istniejące, zniszczone ogrodzenie wokół jej bazy. Ich instalacja wymagała minimum pracy, a efekty dawały imponujący wzrost bezpieczeństwa. Łączna cena wyniosła czternaście tysięcy. Rowan nawet nie drgnęła, płacąc. Dla niej każdy wydany grosz był krokiem bliżej przetrwania. Zamówienie było znaczne, co skłoniło właściciela sklepu do wysłania ciężarówki, by towarzyszyła jej przy dostawie. Poprowadziła pojazd na opustoszały kawałek ziemi na obrzeżach, z dala od wścibskich oczu. — Zorganizuję kogoś, kto odbierze to później — powiedziała z wyćwiczoną obojętnością. — Zrozumiałem — odpowiedział kierowca, nie dopytując o szczegóły. Zdeterminowana, by utrzymać lokalizację bazy w tajemnicy, czekała, aż towar zostanie rozładowany na pustym placu. Pod osłoną nocy nadarzyła się idealna okazja. Poleciła Cinderowi stanąć na straży, po czym szybko zaczęła przenosić materiały do swojej Przestrzeni Próżniowej, przedmiot po przedmiocie. Jej magazyn powiększył się do imponujących 28 900 stóp sześciennych, a przy tylko ułamku zajętym przez meble, miejsca na drut kolczasty było aż nadto. Proces przebiegł sprawnie i wkrótce plac został uprzątnięty bez pozostawienia śladu. Usatysfakcjonowana, wróciła z Cinderem do samochodu i pojechała w stronę swojej kryjówki. Gdy auto mruczało na cichej drodze, jej umysł układał kolejne plany. Pojedynczy magazyn nie wystarczy na jej rosnące potrzeby — zabezpieczenie dodatkowej przestrzeni magazynowej było teraz priorytetem. Po trzydziestu minutach wróciła do bazy, nie tracąc determinacji. Na miejscu natychmiast skupiła się na zadaniu — naprawie długiego odcinka zardzewiałego, zwisającego drutu kolczastego. Krok po kroku wzmacniała ogrodzenie, owijając je szczelnie nowymi materiałami, które przywiozła. Cinder okazał się nieocenionym pomocnikiem, biegając tam i z powrotem, dostarczając narzędzia i zapasy dzięki swojemu instynktowi i niezachwianej lojalności. Przez ciche godziny nocy ich współpraca ani na chwilę nie słabła. Gdy pierwsze promienie słońca wyjrzały zza horyzontu, oboje ukończyli mozolne zadanie. Każdy centymetr dwukilometrowego odcinka ogrodzenia z drutu kolczastego został wzmocniony, przywrócony do postaci potężnej bariery. Żądna poznania owoców swojej pracy, Rowan przystanęła, a w powietrzu czuć było napięcie. Gdy zabezpieczyła ostatni segment, jej umysł wypełnił dźwięczny głos. „Wykryto wzmocnienie drutu kolczastego. Nagroda! Zdolności obronne zwiększone stukrotnie!” Gdy nagroda została aktywowana, Rowan z zachwytem patrzyła, jak siatka, którą z takim trudem wzmacniała, przechodzi dramatyczną transformację. Niegdyś skromne sploty widocznie pogrubiały, splatając się w skomplikowaną, niemal nieprzeniknioną strukturę. Ostrza żyletkowe, które zainstalowała, lśniły teraz złowrogim, lodowatym blaskiem, a każda krawędź stała się ostrzejsza i groźniejsza niż wcześniej. Nawet małe stalowe kolce wydłużyły się, a ich złowrogie czubki były gotowe odstraszyć każde zagrożenie! Najbardziej uderzającą zmianą była brama. Wątłe, prowizoryczne drzwi z siatki, z którymi się męczyła, zniknęły, a w ich miejscu stanęła masywna stalowa brama przesuwna, emanująca aurą niezniszczalności! Ciekawa i chętna do przetestowania zmiany, oparła dłonie o siatkę i mocno pchnęła. W odpowiedzi nie doczekała się nawet najmniejszego drżenia — konstrukcja była niewzruszona niczym góra! Wcześniej boleśnie zdawała sobie sprawę z ograniczeń ogrodzenia. Choć mogło spowolnić intruzów lub małą grupę zombie, nie stanowiło wyzwania dla rozpędzonego pojazdu czy nieustępliwej hordy. Teraz jednak sytuacja była zupełnie inna. To nie był już tylko płot — to był nieugięty schron. Nawet atak tysięcy zombie nie miałby szans przeciwko jej ufortyfikowanej obronie! Rowan rozpierała duma, a jej myśli pędziły wokół planów zebrania większej ilości materiałów i dalszego wzmacniania obrony. Dreszcz postępu sprawiał, że rwała się do działania. Jednak zanim zdążyła coś zrobić, nieodparta przypominajka o fizycznych potrzebach przerwała jej plany. Głośne burczenie w brzuchu przerwało ciszę. Hau! Hau! Cinder, jej wierny towarzysz, zaczął krążyć w kółko, a jego zachowanie było jednoznaczną prośbą o jedzenie. — Ty też umierasz z głodu, prawda? — zapytała, unosząc brew. Hau! Cinder odpowiedział cichym, żałosnym skomleniem, wbijając w nią swoje wymowne oczy. Poprzedniego dnia zdołali zaledwie coś przekąsić, a po całym dniu wyczerpującej pracy ich rezerwy energii były całkowicie wyczerpane. Skupiając się na wzmacnianiu bazy, nie zaczęli nawet gromadzić niezbędnych zapasów! Nagła myśl rozjaśniła jej umysł — jej Przestrzeń Próżniowa wciąż skrywała pewne zapasy. Przypominając sobie bułeczki, które uratowała wczoraj z domu, skupiła wolę. W mgnieniu oka w jej dłoniach zmaterializowała się torebka z gorącymi bułkami. — Wciąż są ciepłe? — wykrzyknęła z niedowierzaniem. Pchnięta ciekawością, wyciągnęła z Przestrzeni Próżniowej lodówkę. Gdy ją otworzyła, jej oczy rozszerzyły się z wrażenia. Mimo odłączenia od jakiegokolwiek źródła prądu, wnętrze było zimne jak zimowa noc! — Nie ma prądu, a wszystko pozostaje dokładnie takie, jakie było! — Dotarło do niej — Przestrzeń Próżniowa systemu była czymś więcej niż tylko magazynem. To było szczelne, ponadczasowe sanktuarium. Przedmioty umieszczone w środku były zachowywane w nienaruszonym stanie, odporne na rozkład czy zmiany temperatury! Serce zabiło jej mocniej z ekscytacji. To odkrycie oznaczało, że może zgromadzić nieograniczone zapasy bez obaw o ich zepsucie! Możliwości wydawały się nieskończone. Kiedy nadejdzie czas na gromadzenie żywności, będzie mogła robić to odważnie, wiedząc, że wszystko pozostanie tak świeże, jak w dniu zakupu! ... — Czynsz wynosi trzysta miesięcznie, z kaucją za pierwszy miesiąc z góry! — W cichym, opuszczonym gospodarstwie na obrzeżach Rowan stała obok Cindera, słuchając warunków stawianych przez mężczyznę w średnim wieku, prawdopodobnie pod pięćdziesiątkę. Podmiejskie drogi usiane były niezliczonymi pustymi farmami, pozostałościami po minionej epoce, kiedy rodziny żyły z roli, a teraz stały puste, gdyż większość ludzi przeniosła się do miast. Te w dobrych lokalizacjach często nosiły tabliczki z ofertami najmu. Rowan wybrała to konkretne gospodarstwo ze względu na jego rozmiar i dostępność. Położone dogodnie przy głównej drodze niedaleko jej bazy, było idealnym miejscem na tymczasową stację przeładunkową. Jej plan był prosty — gromadzić tu zapasy i dyskretnie przenosić je do przestrzeni systemu, zapewniając płynność operacji i unikając niepotrzebnej uwagi. Wczorajszy rozładunek przy drodze był zdecydowanie zbyt widoczny i była zdeterminowana, by nie powtórzyć tego błędu. — Czterysta, bez kaucji. Tylko na jeden miesiąc jako magazyn! — Naciskała właściciela na lepszy układ. — To nie przejdzie. — Prychnęła. — W takim razie poszukam gdzie indziej. — Właściciel szybko ustąpił. — Dobra, dobra, niech będzie czterysta. Ale masz nic nie zniszczyć i wynieść się, jak czas minie! — Podała mu czterysta złotych i wzięła klucze. — Jasne! — Nie miała zamiaru zostawać do końca najmu — nie musiałaby nawet tyle czekać. Poza tym, gdyby zapłaciła kaucję, odzyskanie jej byłoby walką z wiatrakami. Zapłacenie dodatkowej stówki było mniejszą stratą niż dwieście, które mogłaby stracić. Negocjacje w sprawie bazy były wyzwaniem, ale tutaj nie zamierzała na to pozwolić! Po zabezpieczeniu magazynu nie marnowała czasu na zbieranie zapasów. Jej priorytetem była żywność. Odwiedziła dziesięć różnych sklepów, kupując w każdym po czterysta 25-kilogramowych worków ryżu. Jej strategia była prosta — zacząć od zgromadzenia stu ton ryżu! Choć sto ton brzmi jak ogromna ilość, w rzeczywistości było to całkiem wykonalne — większość dużych hurtowni zbożowych bez problemu to dostarczy. Właściwie wszystko zajęłoby przestrzeń o wymiarach około 5 na 5 na 5 metrów! Moja przestrzeń magazynowa bez problemu to pomieści! Transport też nie stanowiłby problemu! Całkowity koszt ryżu wyniósł ponad 400 000, ale to wystarczyłoby, by utrzymać ją przez kilka żyć! Do tego zaopatrzyła się w tysiąc kartonów zupek błyskawicznych w najróżniejszych smakach. Zadbała o to, by mieć próbkę niemal każdego smaku dostępnego na rynku! Wraz z nadejściem apokalipsy zupki chińskie stały się rzadkim luksusem! Były nie tylko łatwe w przygotowaniu, ale też dobrze smakowały i zapewniały solidną dawkę tłuszczu i soli, co czyniło je niezbędnym jedzeniem survivalowym. W surowych warunkach apokalipsy były wyborem idealnym! Cena za zupki błyskawiczne była różna, od nieco ponad pięćdziesięciu do ponad stu za karton. Typowy karton 24 paczek zupek o smaku duszonej wołowiny kosztował około 54, podczas gdy bardziej premium smak tonkatsu mógł kosztować nawet 130 za trzydzieści sztuk. Średnio wydawała około siedemdziesięciu za karton, co oznaczało, że jej całkowity wydatek na tysiąc kartonów wyniósł około siedemdziesięciu tysięcy. Naturalnie, nie mogła pominąć kabanosów! Kupiła też dwieście kartonów swoich ulubionych pikantnych i chrupiących parówek kukurydzianych oraz sto słoików kiszonek. Te dwa przedmioty kosztowały ją niecałe trzydzieści tysięcy. Po zabezpieczeniu podstawowych zapasów żywności skupiła się na posiłkach samopodgrzewających i gotowych zestawach obiadowych. Oferowały one niezrównaną wygodę — wystarczyło je podgrzać i były gotowe do spożycia. Odwiedziła wiele sklepów, biorąc po jednym kartonie każdego dostępnego dania. Kupiła duszoną wieprzowinę, tofu, grillowane mięso, żeberka, kurczaka z grzybami, bakłażana w mięsie mielonym, pikantnego kurczaka, kurczaka curry i wiele innych. Średnia cena za jeden zestaw obiadowy wynosiła około siedmiu do ośmiu złotych za opakowanie. Rowan ostatecznie kupiła ponad dwadzieścia tysięcy paczek w różnych sklepach, wydając łącznie około 150 000. Taki zapas z łatwością zapewniłby jej jeden posiłek dziennie w dającej się przewidzieć przyszłości, dając jej pewność, że jedzenia wystarczy na lata! Gdy zabezpieczyła zapasy żywności na całe życie, zaczęło spływać na nią poczucie bezpieczeństwa. Z pełną spiżarnią mogła teraz skupić się na innych przygotowaniach. Jednak pod koniec dnia zorientowała się, że wydała już prawie 700 000, nawet tego nie zauważając! Zaczynała z ponad 300 000 oszczędności, z których połowa pochodziła z lat wynajmu domu. Po sprzedaży domu za dwa miliony zostało jej 1,7 miliona! A przecież nie zaczęła jeszcze kupować innych niezbędnych rzeczy. To zdumiewające, jak szybko pieniądze potrafią znikać, a gdy raz zaczną płynąć, trudno je zatrzymać. Wyraz twarzy Rowan stwardniał. Wyciągnęła rękę i w mgnieniu oka zmaterializował się przed nią akt własności. Pewną ręką szybko znalazła w Internecie dane kontaktowe lokalnej firmy pożyczkowej i wykręciła numer. — Dzień dobry, chciałabym wziąć pożyczkę pod zastaw mojej nieruchomości — oznajmiła chłodno. — Oczywiście, zapraszamy do biura jutro o dziesiątej rano, aby omówić szczegóły! — Zakończyła rozmowę, będąc już zdecydowaną. Nieruchomość zostanie obciążona hipoteką raz jeszcze. Słaby, niemal złowieszczy uśmiech błąkał się na jej ustach. Ta wendeta była osobista i zadba o to, by została spłacona z nawiązką — podwójnie! Niech wielka zemsta się rozpocznie!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3: Gromadzenie zapasów – Apokalipsa: Ogołociłem swój dom, by zbudować wieczną fortecę | Czytaj powieści online na beletrystyka