W momencie, gdy Rowan chwyciła sztućce, reszta rzuciła się do jedzenia jak wataha wygłodniałych wilków.
Uderzyli prosto w mięso.
Wyglądało to tak, jakby każdy z nich narodził się na nowo po klęsce głodu; ich oczy płonęły dzikim, żarłocznym blaskiem, gdy wbijali wzrok w solidne kawałki boczku.
Duszone mięso, poprzerastane warstwami tłuszczu i chudego, było pichcone tak długo, aż aromatyczna woń gęs
















