Z wnętrza opancerzonego wozu dobiegł cichy śmiech.
Ten śmiech sprawił, że serce Logana zamarło. — Hej, słuchaj, a co powiesz na to: podział osiemdziesiąt do dwudziestu! Wy bierzecie osiemdziesiąt, my dwadzieścia!
Cisza.
— No to chociaż dziesięć procent dla nas? Pomożemy wam — wy prowadzicie! I tak nie dacie rady wynieść wszystkiego sami!
Z luku na dachu wydobył się kłąb dymu. Rowan patrzyła na nie
















