Gdy zapasy zostały rozładowane w magazynie, Rowan przeniosła wielki generator do swojej Przestrzeni Próżniowej. Miejsca na niego było aż nadto! Wkrótce potem wróciła do swojego schronu. Ostrożnie umieściła generator w najdalszym pomieszczeniu magazynowym wewnątrz bunkra. „Ding! Wykryto generator o mocy 1000 kilowatów. Nagroda! Generator o stałej wytrzymałości i najniższym zużyciu energii!”. Jej oczy rozszerzyły się z niedowierzania! Patrzyła z zachwytem, jak generator lśni teraz srebrzystym blaskiem, a jego ogólna jakość i wytrzymałość stały się o wiele wyższe niż wcześniej! Najlepsze było to, że teraz stał się niezniszczalny!
Zazwyczaj generatory wymagają regularnej konserwacji, a Rowan planowała po prostu wycisnąć z niego, ile się da. Ale ku jej osłupieniu, system zmienił go w maszynę, która nigdy się nie zepsuje! To było niewiarygodne! Czas ruszać dalej! Szybko zabrała się za montowanie kamer na ogrodzeniu z drutu kolczastego, które postawiła dzień wcześniej. Jej schron był ukryty w idealnym miejscu, otoczony gęstym lasem. Najbliższa główna droga znajdowała się kilometr stąd, a boczna droga skręcała w las po kolejnym pół kilometrze, znikając z pola widzenia. To miejsce było niemal niewidoczne dla postronnych, co dawało pewność, że tunel pozostanie niewykryty.
Z zainstalowanymi kamerami, które nie zostawiały żadnych martwych punktów, podłączyła je do systemu zasilania napędzanego przez generator. Taki układ gwarantował, że mogła mieć oko na każde nieproszone stworzenie, które mogłoby zabłąkać się na jej teren! Gdy wszystko zostało połączone, kamery i ogrodzenie pod napięciem ożyły. Ekran jej komputera wypełnił się siatką podglądu na żywo, obejmującą każdy cal jej Przestrzeni Próżniowej bez pominięcia żadnego szczegółu. Jednocześnie rozległ się alert systemowy. „Ding! Wykryto systemy monitoringu i siatki elektrycznej. Nagroda! System monitoringu ulepszony! Zasięg detekcji zwiększony dziesięciokrotnie! Teraz zdolny do identyfikacji wszystkich istot żywych i nieożywionych! Siatka elektryczna ulepszona! Maksymalne napięcie wynosi teraz 10 000 woltów!”
Rowan była oszołomiona! Wpatrywała się w ostrzejszy, bardziej szczegółowy obraz na ekranie komputera. Jednym kliknięciem piksele stały się znacznie wyraźniejsze — dziesięć razy lepiej niż wcześniej! Gdy przybliżyła obraz, zdała sobie sprawę, że zasięg jej monitoringu wzrósł ze stu metrów do zdumiewającego kilometra! Mogła teraz wyraźnie dostrzec odległą drogę przez drzewa, co wcześniej było niemożliwe!
W tym momencie ptak próbował usiąść na ogrodzeniu pod napięciem, które postawiła. Zatoczył krąg nad bazą, w końcu wypatrując miejsca na odpoczynek. W mgnieniu oka rozległ się ostry sygnał dźwiękowy, a po nim błysk iskier. Ptak runął prosto na ziemię. Oczy Rowan zabłysły z aprobatą — obrona jej schronu została wzmocniona idealnie. Była bezbłędna! Nie mogła się doczekać, by zobaczyć, kto odważy się rzucić wyzwanie jej twierdzy. Dotknij tego, a po tobie!
— Cinder, od teraz trzymaj się z dala od drutów kolczastych, rozumiesz? Hau! Od czasu ulepszenia zdolności fizyczne i umysłowe Cindera poprawiły się, czyniąc go bardziej spostrzegawczym i świadomym niż kiedykolwiek. Po czułym poczochraniu go po głowie, wyciągnęła trochę jedzenia z lodówki w swojej przestrzeni. Podzieliła się z nim posiłkiem, delektując się krótką chwilą komfortu. Gdy skończyli, wróciła do organizowania schronu. Podczas tego procesu odkryła, że nawet najmniejsze zadania wokół bazy przynoszą nagrody. Na przykład, gdy oczyściła studnię i usunęła przerośnięte chwasty:
„Ding! Wykryto ulepszenie studni! Nagroda! Krystalicznie czyste źródło wody z niezależnego pasma górskiego!”
„Ding! Wykryto redukcję obszaru chwastów! Nagroda! Doskonała gleba! Plony zwiększone stukrotnie! Prędkość wzrostu przyspieszona dziesięciokrotnie!”
Widząc to, Rowan poczuła przypływ energii. Czysta woda i żyzna gleba — jasne sygnały, że jej schron gwałtownie się poprawia, stając się silniejszy i bardziej samowystarczalny z każdym dniem. Mając zabezpieczone te fundamentalne zasoby, wkrótce będzie mogła uprawiać świeże owoce i warzywa, torując drogę do w pełni niezależnego stylu życia. Zdeterminowana, by zrobić kolejny krok, postanowiła zaopatrzyć się w szeroki asortyment nasion.
Zanim się obejrzała, minęło dziesięć dni. Przez ostatni tydzień zaczynała każdy poranek od intensywnego, dziesięciokilometrowego biegu wokół schronu. Ten zdyscyplinowany reżim nie tylko windował jej wytrzymałość fizyczną na nowe wyżyny, ale także pomógł jej zapamiętać każdy szczegół otaczającego terenu. Jej schron był genialnie usytuowany w samym sercu góry. Otaczała go potężna bariera z drutu pod napięciem, rozciągająca się w półkolu wzdłuż zboczy góry.
Tam, gdzie drut łączył się z górą, strome klify zapewniały dodatkową warstwę naturalnej obrony, sprawiając, że sforsowanie obwodu było niemal niemożliwe. Po drugiej stronie góry wyzwanie było jeszcze większe — bardziej strome nachylenia w połączeniu z gęstymi zaroślami i grubymi drzewami tworzyły niemal nieprzebyty teren! Nawet doświadczeni alpiniści, uzbrojeni w profesjonalny sprzęt, uznaliby tę wspinaczkę za mozolne, jeśli nie niewykonalne zadanie. Schron Rowan był bezpieczny niczym cytadela wykuta w samej skale.
Najpoważniejszym zagrożeniem wiszącym nad jej schronem był ogień. Pożary lasów były notorycznie nieprzewidywalne i niszczycielskie. Jedynym pewnym sposobem na zminimalizowanie ryzyka byłoby wykarczowanie całego pasa drzew, aby stworzyć pas przeciwpożarowy. Ale to niosło ze sobą własne ryzyko. Pozbawienie obszaru naturalnej osłony sprawiłoby, że jej baza stałaby się boleśnie widoczna. W świecie na krawędzi upadku największym zagrożeniem nie była natura, lecz sama ludzkość. Pozostanie w ukryciu było najważniejsze.
Po głębokim namyśle zdecydowała się na subtelniejsze podejście. Podwinęła rękawy i zaczęła usuwać z poszycia lasu suche, kruche szczątki — martwe gałęzie i opadłe liście, które mogły posłużyć za podpałkę. Wycinanie drzew nie wchodziło w grę. Ich usunięcie praktycznie namalowałoby cel na jej lokalizacji, zapraszając kłopoty, na które nie mogła sobie pozwolić. W tej brutalnej nowej rzeczywistości trzymanie ludzi na dystans było o wiele rozsądniejsze niż radzenie sobie z chaosem, jaki mogliby wywołać. Co więcej, naturalna wilgotność lasu sprawiała, że pożary na dużą skalę zdarzały się rzadko. Usuwając łatwopalne resztki wokół schronu, mogła znacząco zmniejszyć ryzyko bez kompromitowania swojej pozycji.
Używając ochronnego obwodu bazy jako punktu centralnego, Rowan metodycznie wytyczyła czystą, wolną od zagrożeń strefę, która równoważyła bezpieczeństwo i tajemnicę, zapewniając, że jej schron pozostanie bezpieczny bez poświęcania kamuflażu. Podczas pracy niespodziewany głos rozbrzmiał w jej głowie. „Ding! Zagrożenia pożarowe zostały zminimalizowane. Nagroda! Stała odporność na spalanie w obrębie oczyszczonej strefy!”. Zamarła w pół ruchu, a jej szczęka niemal opadła. „Niewiarygodne!” — pomyślała, a na jej twarzy rozbłysła iskra euforii. To nie był tylko mały bonus — to był przełom, cudowne ulepszenie bezpieczeństwa jej bazy. Jej umiejętność zadziałała dokładnie wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowała!
Największa słabość jej schronu, groźba ognia, najbardziej niebezpieczna luka w obronie, została zlikwidowana za jednym zamachem. Poczuła ulgę, ale nie pozwoliła, by to ją spowolniło. Jeśli już, to skłoniło ją do podwojenia wysiłków. Szybko zmieniła skupienie, rzucając się w wir kolejnych zadań z nową werwą. Każda uprzątnięta stopa kwadratowa zdawała się wyzwalać kolejne drobne ulepszenie, przybliżając schron do stania się niezdobytą fortecą. Dzięki jej nieustannym staraniom, baza ewoluowała błyskawicznie — stając się silniejsza, bezpieczniejsza i lepiej przygotowana na nadchodzący chaos.
Przez ostatnie kilka dni jej zamówienia spływały miarowo, tworząc nieprzerwany strumień dostaw. Za dnia rzucała się w drobiazgową pracę nad fortyfikowaniem bazy. Ale gdy zapadała noc, wymykała się do magazynu, by odebrać przedmioty, które gromadziła. Poleciła kierowcom dostawczym rozładowywać wszystko bezpośrednio do magazynu. Aby zapewnić bezpieczeństwo swoim towarom, zainstalowała przewymiarowaną kamerę monitoringu przy wejściu, podczas gdy Cinder, jej zaciekle broniący posesji pies, stał na straży wewnątrz, dodając kolejną warstwę ochrony.
W tych spokojnych czasach większość ludzi nawet nie pomyślałaby o szukaniu guza — zwłaszcza z groźnym psem pilnującym terenu. Kierowcy, wyczuwając niewypowiedziane ostrzeżenie, pracowali sprawnie, rozładowując ciężarówkę za ciężarówką i odjeżdżając bez zwłoki. Gdy droga była wolna, Rowan przyjeżdżała pod osłoną nocy. Z wyćwiczoną wprawą używała swojej Przestrzeni Próżniowej, by transportować zapasy z powrotem do schronu, sztuka po sztuce. Każdy kurs przybliżał ją do ufortyfikowania bazy przed nadchodzącymi próbami.
„Ding! Pojemność magazynu osiągnęła maksimum!”. Jej gigantyczny ładunek w końcu dotarł — sto ton ryżu, tysiąc kartonów zupek błyskawicznych, dwieście skrzynek kabanosów, sto skrzynek kiszonek i ponad dwadzieścia tysięcy zestawów gotowych dań. Każdy przedmiot został systematycznie ułożony w najgłębszej komorze schronu, tworząc zorganizowany arsenał zapasów. „Nagroda! Najwyższy Skarbiec Magazynowy! Przechowywanie żywności gwarantowane bezterminowo!”. Na jej oczach zwyczajne wejście do komory zmieniło się w ultranowoczesne drzwi do skarbca bankowego, dokładnie takie, jakie widziała w filmach szpiegowskich.
Gruba, wzmocniona metalowa konstrukcja emanowała nieprzenikalnością, będąc odporną nawet na najbardziej zaawansowane narzędzia wybuchowe. Tylko skan jej tęczówki mógł dać dostęp do tego ufortyfikowanego skarbca! Gdy weszła do środka, przywitało ją nienagannie zorganizowane wnętrze. Zapasy były posortowane z chirurgiczną precyzją, każdy przedmiot na swoim miejscu. Ale prawdziwy cud tkwił w nowej funkcji — wiecznej świeżości! Brak rozkładu, brak psującego się jedzenia, brak tykających dat ważności. Jej zapasy stały się wieczną linią życia, odporną na niszczycielskie działanie czasu!
















