– Spójrzcie na to – świeże ślady opon, zarówno wjeżdżające, jak i wyjeżdżające. Są całkiem nowe. Ktoś musi być w środku! – upierał się jeden z mężczyzn.
– Jeśli ktoś tam jest, to najlepsza wiadomość, jaką dziś usłyszeliśmy... – dodał inny.
Grupa rannych, zmęczonych życiem mężczyzn parła naprzód, aż nagle zapadła między nimi cisza.
Napotkali wielki znak: „Teren prywatny. Uwaga, złe psy”.
Wszyscy na
















