Grube skrzepy białej tkanki mózgowej, zmieszane z czarno-czerwonymi płynami, spływały mu po twarzy w ciężkich, mokrych kroplach.
Jego usta ziały jak bezdenna otchłań. Cała czaszka zombie wyglądała tak, jakby miała w każdej chwili rozpaść się na kawałki, krew i flaki prosto z horroru. Co gorsza, jego brzuch był wypatroszony na wylot.
– Widziałam paskudne rzeczy – wymamrotała Rowan, na co żołądek pr
















