Rowan mocno zacisnęła dłonie na kierownicy, ledwie wierząc w to, co widziała na ekranie telefonu z podglądem monitoringu na żywo. Tam, wyraźnie jak na dłoni, stał ktoś, kogo znała aż nazbyt dobrze. Beckett! To naprawdę on!
Łup!
Z miejsca zdarzenia dobiegło kilka ciężkich uderzeń.
Pozostali zaczęli błagać Rowan. Ranny żołnierz niesiony na plecach Becketta zobaczył swoich towarzyszy klęczących i pro
















