Tego popołudnia Rowan wyszła ze starego biurowca w centrum miasta. Gdy szła, stan jej konta bankowego powiększył się o kolejne 1,5 miliona. Te małe firmy pożyczkowe były bardziej krwiożercze niż wampiry. Sprzedała nieruchomość rodzinie Killiana za dwa miliony, ale ten lichwiarz wypłacił jej zaledwie 1,5 miliona. Co gorsza, oprocentowanie było astronomiczne. Zgodziła się na pożyczkę z siedmiodniowym terminem spłaty. W ciągu tygodnia miała oddać dwa miliony, albo przejęliby dom.
To był schemat zaprojektowany, by wycisnąć ją do cna i ukraść nieruchomość! Ale nie zraziło jej to, bo nie miała najmniejszego zamiaru im oddawać! A co do domu? Już dawno nie należał do mnie! Dwunastodniowy termin pożyczki był idealnie wyliczony, wypadając tuż przed nadejściem apokalipsy. Gdy termin spłaty nadejdzie, firma pożyczkowa nieuchronnie skieruje swoją uwagę na rodzinę Killiana. Wtedy obie strony rzucą się sobie do gardeł w brutalnym starciu! Nie wiadomo było, kto zwycięży, ale jedno było pewne — ten dom obróci się w niwecz.
Teraz, mając dodatkowe 1,5 miliona na koncie, Rowan wpatrywała się w fundusze przelane przez lichwiarzy. W jej głowie zaświtał pomysł i zaczęła korzystać z każdej dostępnej platformy pożyczkowej na rynku! Wycisnę je do ostatniego grosza! Zabiorę wszystko z bezwzględną determinacją! Po zakończeniu transakcji jej saldo wzrosło o kolejne 500 000. Teraz, mając do dyspozycji łącznie 3,7 miliona, była gotowa na kolejną rundę zakupów.
Po uzupełnieniu funduszy, jej pierwszym przystankiem była fabryka materiałów budowlanych, aby kontynuować wzmacnianie swojej bezpiecznej przystani. Kupiła około czterdziestu do pięćdziesięciu kamer monitoringu, a następnie poszukała dostawcy generatorów. Niezawodne źródło zasilania było kluczowe. Generatory dzielą się na cztery typy: wiatrowe, wodne, termalne i diesla. Pierwsze trzy były niepraktyczne — trudne w instalacji, wymagające mnóstwo czasu i wysiłku, a do tego w większości niedostępne od ręki, wymagające specjalnych zamówień u producentów. Diesel był jednak najbardziej praktyczną opcją.
Sprzedawca zapytał: — Jaka wielkość generatora panią interesuje? Rowan spytała: — Jakie są opcje? Sprzedawca odpowiedział: — Mamy modele od trzydziestu i pięćdziesięciu kilowatów, aż po dwieście i osiemset kilowatów. Wszystko powyżej tysiąca jest droższe. Im wyższa wydajność, tym wyższa cena. — Szybko rozeznała się w cenach agregatów diesla. Najmniejsza opcja, trzydzieści kilowatów, kosztowała zazwyczaj od dziesięciu do dwudziestu tysięcy. Modele średniej klasy, jak te o mocy dwustu kilowatów, wyceniano na od pięćdziesięciu do stu tysięcy. Za jednostkę trzystu kilowatów ceny zaczynały się powyżej stu tysięcy, a koszt rósł wykładniczo wraz z mocą. Generatory powyżej tysiąca kilowatów kosztowały od miliona wzwyż, a modele importowane były jeszcze droższe, często o 20-30% od ich krajowych odpowiedników.
— Proszę wziąć model krajowy — zasugerował sprzedawca. — Nasze lokalne są tak samo niezawodne, jeśli nie lepsze od importowanych. Są solidniejsze, praktyczniejsze i nie mają problemów z kompatybilnością paliwa, jak te zagraniczne. Do czego planuje go pani używać? Do prowadzenia restauracji? Rowan potwierdziła: — Dokładnie. — Potrzebowała niezawodnego źródła prądu, by utrzymać oświetlenie bazy i obsłużyć zużycie na poziomie restauracyjnym. Choć standardowy model by wystarczył, zdecydowała się na najpotężniejszy i najdroższy model. „Nagrody od mojego systemu będą rosły wraz z moim postępem, więc po co zadowalać się czymś gorszym?”. — Poproszę najlepszy, bez oszczędzania! Pieniądze nie grają roli! — oświadczyła odważnie, wyglądając na zamożną klientkę, gdy kupowała w jego sklepie najwyższej klasy generator o najwyższej wartości za 1,2 miliona.
Sprzedawca promieniał na widok jej pewności siebie. Złożyła prośbę o więcej przedmiotów, prosząc go o dorzucenie wszystkiego, od mat wygłuszających po zestawy narzędzi i drobne artykuły gospodarcze. Nie chciała niczego zostawiać, nieważne jak błahe by to było. Sprzedawca bez zastanowienia dorzucił nawet ostatnie dziesięć litrów oleju napędowego, które miał na stanie. Gdy Rowan zauważyła diesla, rozjaśniła się. — Szefie, czy ma pan może jakieś dojścia, żeby kupić paliwo taniej?
Paliwo było notorycznie trudne do zdobycia. Za każdym razem, gdy szła na stację benzynową, musiała legitymować się dowodem osobistym, a sprzedawali tylko małe ilości — zazwyczaj zaledwie kilka litrów naraz. Wiele stacji wręcz odmawiało sprzedaży do kanistrów, oferując jedynie tankowanie do baku. Jednak sprzedawcy generatorów często mieli własne sieci kontaktów. Istniał czarny rynek paliw, gdzie nielegalne operacje potajemnie pozyskiwały surowiec — skradziony z dużych pól lub zebrany z podejrzanych źródeł morskich — i sprzedawały go bez żadnego oficjalnego nadzoru. To było właśnie to „czarne paliwo”, na które miała nadzieję.
Gdy tylko przestała mówić, twarz sprzedawcy przybrała porozumiewawczy, tajemniczy wyraz. Gestem kazał jej odejść na bok i wręczył jej wizytówkę. — Jeśli potrzebuje pani więcej paliwa, proszę zadzwonić pod ten numer. Proszę powołać się na mnie, a dadzą pani 20% zniżki. Taniej pani nigdzie nie znajdzie! — Przyjęła kartę. — Dziękuję. — Jasne było, że ludzie z branży często polegają na własnych sieciach powiązań. Gdy wychodziła, sprzedawca mruknął: — Przy tej grypie szerzącej się jak ogień, biznes idzie ostatnio strasznie wolno. Odpowiedziała nieobecnym głosem, przyspieszając kroku do wyjścia: — Tak.
Nie rozwodziła się nad tym. Epidemia grypy nie była zwykłą chorobą; była zwiastunem apokalipsy. Zaledwie dwa tygodnie po tym, jak wirus zaczął się rozprzestrzeniać, ci, którzy go złapali, zaczęli umierać. Ale prawdziwy horror nadszedł, gdy — zanim ktokolwiek zdołał w pełni przeżyć stratę — odkryto, że umarli w jakiś sposób powrócili. Jednak ich powrót nie był cudem — był świtem czegoś znacznie mroczniejszego — zombie! W poprzednim życiu Rowan była całkowicie pochłonięta przygotowaniami do ślubu Killiana. W tym czasie jego żona dowiedziała się, że jest w ciąży. Rowan biegała dla nich na posyłki, kupując nowe meble i nadzorując remonty, jednocześnie pomagając bratowej w wizytach w szpitalu.
W ten feralny dzień, w którym rozpoczęła się apokalipsa, była w szpitalu z bratową, by odebrać wyniki badań, gdy powietrze wypełniły pierwsze przerażające krzyki. To, co stało się później, było koszmarem, którego nigdy nie zapomni — pacjent, który został uznany za zmarłego, nagle ożył. Gdy był wieziony na oddział ratunkowy, gwałtownie usiadł i zaczął brutalnie atakować otaczających go członków rodziny. Wywiązała się desperacka walka, ale Rowan patrzyła z niedowierzaniem, jak pierwsza ugryziona osoba zaczyna dostawać drgawek.
Gdy ten człowiek w końcu wstał, jego ciało było blade i pozbawione życia. Jego oczy przybrały nienaturalny, upiornie szary kolor, przypominający bezduszne spojrzenie zombie z horroru — bez źrenic, bez iskry życia, tylko z przerażającym, krwiożerczym blaskiem! Z mrożącym krew w żyłach warknięciem rzucił się na ludzi, którzy próbowali mu pomóc, zatapiając zęby w ich ciele. Cały szpital pogrążył się w chaosie. I nie był to odosobniony przypadek — podobne horrory działy się w każdym zakątku budynku. Każdy ugryziony przechodził makabryczną transformację w ciągu pięciu minut, dołączając do rosnącej hordy rozszarpującej innych!
W tamtym momencie Rowan była sparaliżowana strachem, ale instynkt wziął górę. Jej głównym celem była ciężarna bratowa. Zachowując spokój i opanowanie, chwyciła broń i odparła nadciągające zombie, osłaniając bratową podczas ucieczki z tego szaleństwa. Jej działania tego dnia wywarły ogromne wrażenie na rodzinie Ainsleya, która szybko zaczęła postrzegać ją jako osobę, na której można polegać! Od tego momentu powierzano jej wszystko — zdobywanie zapasów, ochronę grupy — to ona zawsze była na pierwszej linii!
W poprzednim życiu znajdowała spełnienie w byciu ich obrończynią, tą, do której zwracali się w chwilach kryzysu. Ale teraz widziała prawdę. To nie była już ochrona rodziny — to bycie pionkiem wykorzystywanym przez samolubne, bezmyślne jednostki! Tym razem nie dam się wciągnąć w tę pułapkę. Koniec z odgrywaniem głupca!
Rowan umówiła się z szefem na dostarczenie wszystkiego do magazynu, a będąc w drodze, zadzwoniła zapytać o sytuację z dieslem. Dostawca potwierdził, że mogą zrealizować dostawę i dotrze ona jutro. Bez wahania zamówiła cały olej napędowy, jaki mieli na stanie, zaznaczając, że nie interesuje jej nic mniejszego. W ten sposób dokonała hurtowego zakupu wartego milion! Dzięki hojnej 25-procentowej zniżce wydała dzisiaj podczas jednego wypadu blisko dwa miliony.
















