Miasto było zaledwie pustkowiem, opanowanym przez hordy zombie i przerywanym sporadycznymi, mrożącymi krew w żyłach krzykami.
– Aaa!
Na przedmieściach, w potężnym kompleksie przemysłowym tuż za miastem.
Z dachu czteropiętrowego budynku magazynowego rozległ się ostry, przeraźliwy krzyk.
Bum!
Ciężka rura ze stali nierdzewnej z trzaskiem spadła na zombie, posyłając go z powrotem drogą, którą przyszed
















