Rany zewnętrzne Cassiana w większości się zagoiły, a jego oddech uspokoił się, stając się miarowy i równy. Na pierwszy rzut oka nie różnił się niczym od kogoś, kto pogrążył się w spokojnym śnie.
— Czy nie możesz przynajmniej pozwolić mu zostać na zewnątrz? — błagał ktoś. — My się nim zajmiemy.
— Nie ma mowy — przerwała Rowan, ostro i stanowczo, bez najmniejszego wahania. Cassian był jej zakładniki
















