Druga Szansa Alfy

Druga Szansa Alfy

Autor: Aeliana Moreau

6
Autor: Aeliana Moreau
12 lut 2026
Ciąg dalszy. Amica. – Cóż, Stephan jest moim… – próbuję wyjaśnić. – Jak możesz oczekiwać, że ona będzie wiedziała cokolwiek o dobrym wychowaniu? Czy to nie ona jest tą, która otrzymała tak haniebne oskarżenia o cudzołóstwo? – Alfa Deckard przerywa mi ostro. Wypada z holu, wyrywając gazetę z rąk Brii i wpychając ją w moje drżące dłonie. Cofam się o krok, czując ciężar oskarżenia, zanim jeszcze spojrzę na słowa. – Spójrz na to, droga Luno! – syczy. Czuję na sobie wzrok wszystkich obecnych; kobieta, która była z nim w jadalni, również wychodzi na zewnątrz. Drżącymi palcami rozkładam gazetę, a serce zamiera mi w piersi, gdy czytam nagłówek: „Była Luna stada Ironclaw uznana winną cudzołóstwa”. Łzy napływają mi do oczu, zamazując potępiające słowa, które krzyczą do mnie ze strony. To właśnie o mnie myślą. Tak właśnie będzie widział mnie świat – jako oszustkę, zdrajczynię. Każdy mięsień w moim ciele napina się i walczę, by się nie rozsypać, wiedząc, że to dopiero początek mojego upokorzenia. Miałam rację co do Dane’a… Sprawi, że życie poza tym wszystkim stanie się dla mnie niemożliwe. – To nieprawda… – Alfo, proszę, wybacz Lunie. Ona nie zna protokołów i dlatego… – wtrąca Stephan, opuszczając głowę. – Byliśmy przyjaciółmi z dzieciństwa. – Nie musisz mu niczego tłumaczyć. – Po raz pierwszy, odkąd tu jestem, odzyskuję głos. Nie pozwolę, by te fałszywe narracje dyktowały moje życie, nawet w tym nowym stadzie. Jeśli pozwolę temu trwać, te oszczerstwa będą ciągnąć się za mną do końca moich dni. – Słucham? – Alfa Deckard robi krok bliżej, a ja odmawiam spojrzenia mu w oczy. Słyszę chłód obsydianu w jego głosie i wiem, że jego słowa mają mnie zastraszyć. Jak mogę być z wilkiem, który nawet nie pozwala mi się bronić? – Weź tę gazetę, weź swoje oskarżenia i zrozum jedną rzecz. Nie będę żyła pod ciężarem twojego osądu ani osądu nikogo innego. Mogę być związana znakiem, ale nie będę jego więźniem! – drżę. – Stephan, weź teraz Lunę i oprowadź ją po domu stada. Ja przejmę to stąd – mówi Bria, zabierając ode mnie papiery. Stephan staje w drzwiach, czekając, aż ruszę. Gdy go mijam, czuję, jak wzrok Deckarda wypala we mnie dziurę. Idziemy w milczeniu, odkąd oddaliłam się od Deckarda. Czuję się niepewnie, poruszając się po nieznanym terenie. Dom stada jest imponujący, obcy i brak mu swojskości, a jednak mimo niepokoju ściskającego mi żołądek, bycie tutaj jest wciąż lepszą opcją niż bycie uwięzioną z Dane’em. Stephan zatrzymuje się przede mną, gdy jesteśmy już daleko od Deckarda. – Co ty tutaj robisz? – szepczę. To surrealistyczne uczucie stać znów przed Stephanem, ale boli mnie widok jego u boku Deckarda jako Gammy. – A co ty tutaj robisz? – odpowiada Stephan, a figlarny uśmiech rozjaśnia jego rysy, gdy odbija moje pytanie. Jego uśmiech przyciąga mnie, przypominając prostsze czasy, gdy życie było mniej skomplikowane. Nie mogę powstrzymać się od odwzajemnienia uśmiechu. – Jak powiedziałeś, wkrótce będę Luną. Cóż, po ceremonii… a ty, dlaczego pracujesz dla takiego wilka jak Deckard? – pytam. – On jest moim Alfą, Amico. I nie jest taki zły, jak myślisz – odpowiada Stephan ze szczerością w oczach. Prycham na to. – Czy widziałeś go tam w ogóle? – Moje serce przyspiesza na samo wspomnienie tego, jak obecność Deckarda przypominała złowieszczą bestię. – Wiem, że bywa intensywny, ale kryje się w nim coś więcej – upiera się, a ja znów prycham. – Słyszałem, że twój ojciec zabrał cię do stada Ironclaw po wybuchu wojny. Byliśmy zbyt młodzi, by to wiedzieć, ale ja pochodziłem z linii krwi Emberhowl. Tysiące zginęły w tej wojnie. Wilki z Zimnego Stada zaatakowały każdą linię krwi w lidze, a my mieliśmy znaczną przewagę liczebną wroga. Kilku z nas uciekało przez długi czas – kontynuuje, a w jego oczach odbija się smutek. – Aż znalazło nas stado Bloodbane. Uratowali mnie i moją rodzinę przed wojną, a ja zostałem zrekrutowany do szkolenia i zostałem Gammą w Bloodbane. Poczułam, jak żołądek mi się ściska, gdy to mówił. Ja też kogoś straciłam. Wszyscy straciliśmy tak wiele w tej wojnie, ale usłyszenie tego od kogoś, kto to przeżył, było przypomnieniem o zniszczeniach, które nastąpiły później. Stephan milknie na chwilę, spoglądając na ściany domu stada. – Najlepszą częścią tego wszystkiego było dołączenie do Wojowników Gamm. Dostałem szansę na szkolenie, na walkę. I pewnego dnia, przysięgam ci, Zimne Stado zostanie zmiecione z powierzchni ziemi. Co do jednego. Pomszczę śmierć każdego, kogo straciliśmy – w tym twojej matki – obiecuje. Słuchanie Stephana mówiącego o tym, o zemście i wybijaniu winnych, sprawia, że serce boli mnie w sposób, na jaki nie pozwalałam sobie od dawna. Nie chcę myśleć o tamtym dniu – widzieć martwego ciała mojej matki, leżącego tam, jakby świat się zatrzymał. Nawet teraz wydaje się to nierealne, jak koszmar, z którego nie mogę się obudzić. – Po prostu… cieszę się, że żyjesz – udaje mi się powiedzieć. – Ja też… – mówi Stephan i milknie na krótką chwilę. – Byłem na patrolu przez ostatnie trzy tygodnie, ale zdołałem usłyszeć plotki, że Alfa w końcu znalazł partnerkę. Słyszałem też o twoim poprzednim partnerze… – To nieprawda. Nigdy nie zdradziłam Dane’a! – Wiem, że wieści o mojej sytuacji rozeszły się jak pożar i wszyscy zdają się mówić wszystko, tylko nie prawdę. Ale przysięgam, słowa, które o mnie mówią, są fałszywe. Unosi brew, rozważając moje słowa. – Dobrze. Uwierzę w to, co mówisz, ale jeśli chcesz przetrwać w tym stadzie, musisz przestrzegać zasad. Następnym razem nie wolno ci mnie tak obejmować przy Alfie ani przy nikim innym. Czy zdajesz sobie sprawę, co to może oznaczać? Alfa Deckard mógł to odebrać w niewłaściwy sposób. Jego ton jest poważny i w rzeczywistości wygląda na przestraszonego. – Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Po prostu poczułam się przytłoczona. Myślałam, że znajdę trochę pocieszenia w znajomej twarzy, w kimś, kto znał mnie przed tym wszystkim – przyznaję. – Dynamika w tym stadzie jest inna. Deckard jest… skomplikowany. To nie jest człowiek, z którym można igrać, zwłaszcza jeśli chodzi o jego partnerkę. Alfa całe życie miał trudności ze znalezieniem partnerki, a teraz w końcu ją ma, tylko po to, by zobaczyć, jak obejmuje innego mężczyznę na jego oczach… To nie wygląda dobrze. Musisz być ostrożna. Oczywiście, ktoś taki jak Deckard musiał mieć trudności ze znalezieniem partnerki przez całe życie. Biorę głęboki oddech, chłonąc jego słowa. – Dziękuję, że na mnie uważasz, Stephanie. Będę bardziej ostrożna. Nie chcę sprawiać żadnych kłopotów, zwłaszcza z Alfą Deckardem. – Chodź. Zamiast zwiedzać dom stada, może wyjdziemy poza teren stada? Napijemy się kawy i porozmawiamy więcej. To znaczy… będziesz w domu stada przez długi czas, nie musisz wiedzieć wszystkiego teraz. Poza tym, są pewne pytania, na które może muszę odpowiedzieć, ale tutaj nawet ściany mają uszy – sugeruje Stephan. – W porządku – wzdycham. Ale kiedy odwracam się, by iść dalej, widzę Dane’a idącego w moją stronę, a w jego ręku certyfikat, który obiecał przynieść Deckardowi. Dreszcz przebiega przez moje ciało, ale tym razem to nie strach, to Ezra – i jest wściekła. Czego on chce? Czuję, jak wbija pazury, gotowa do walki.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

6 – Druga Szansa Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka