DECKARD
Szybko skręcam w najbliższy zjazd i parkuję samochód na cichej drodze, otoczonej gęstymi drzewami po obu stronach. Jedyny dźwięk, jaki słyszę, to szum samochodów pędzących po głównej trasie.
Bez wahania wyskakuję z auta, zostawiając je Leonardowi, gdy adrenalina wypełnia moje żyły, nakazując mi polowanie. Moi ludzie też chcą się zatrzymać, ale krzyczę do tyłu: – Za mną! Nie zatrzymywać sam
















