MARY
Cóż, Amica myślała, że jest sprytna, ale ja gram w tę grę lepiej.
Bez względu na to, co się dzieje, wydaje się, że zawsze udaje jej się przyczołgać z powrotem do Deckarda. Ale tym razem nie znalazła drogi powrotnej – odeszła.
Mój plan zadziałał bezbłędnie. Wypiła sok i wszystko ułożyło się na swoim miejscu, dokładnie tak, jak zamierzałam. Oczywiście to porywacze ostatecznie zgarnęli zasługi,
















