Mary
Następnego ranka jestem całkowicie przytłoczona przygotowaniami do ślubu. To w niczym nie przypomina ceremonii łączenia. Myślałam, że tamto było wielkie, ale to? To zupełnie inny poziom. To jak wejście w sam środek chaosu i stresuje mnie to jak diabli.
Fryzjerzy, wizażyści, projektanci mody, fotografowie... wszyscy są tutaj, kręcą się wokół mnie, jakbym była jakimś eksponatem.
A Deckard? Nigd
















