VOKAR
Wstążki mojej muchy zwisają luźno wokół szyi, a kołnierzyk koszuli wpija mi się w kark. Rozpinam górny guzik i podnoszę z biurka szklankę whisky. Biorę duży łyk, patrząc przez okno gabinetu. Pałac jest wypełniony po brzegi ludźmi. Z samotni moich pokoi obserwuję strumień gości wchodzących przez bramę. Każdy z nich wystrojony jak na bal. To wszystko kręci się wokół tego, by widzieć i być widz
















