Ludzka towarzyszka księcia likanów

Ludzka towarzyszka księcia likanów

Autor: Maisie Willow

Rozdział 6 - Witaj w domu, książę Vokar
Autor: Maisie Willow
30 maj 2026
VOKAR Erebus budzi się w momencie, gdy mijamy dwóch strażników przed salą tronową. Natychmiast skanuje otoczenie w poszukiwaniu potencjalnego zagrożenia. Nie mogę powstrzymać się od tego samego. Sala tronowa jest największa w pałacu. Z wysokimi filarami z czerwonego marmuru i wielkimi żyrandolami zwisającymi z wysokiego sufitu. Tron stoi na podwyższeniu i jest ozdobiony złotem oraz bezcennymi kamieniami szlachetnymi. Po obu stronach tronu znajdują się miejsca dla mnie i mojej siostry. Przed tronem stoi długi mahoniowy stół z dwudziestoma czterema miejscami, przy którym siedzą Beta Malcor i Gamma Sarkon. Moja siostra siedzi po lewej stronie tronu, jak na księżniczkę przystało. Mój ojciec siedzi wyżej niż reszta. Jest królem i najsilniejszym żyjącym alfą. Emanuje tą mocą ze swojego miejsca na tronie. Jego królewska aura rozchodzi się falami po sali. To tutaj spotyka się ze swoimi betami, gammami, generałami, alfami i innymi doradcami. To stąd rządzi królestwem. Zastanawiałem się, dlaczego zostałem tu dzisiaj wezwany. Mogło chodzić o coś związanego z bezpieczeństwem granic, ale wydaje się to mało prawdopodobne. Mój ojciec nie traci czasu na błahe zadania. Ma od tego ludzi. Czuję na sobie palące spojrzenie ojca, gdy klękam przed nim. „Witaj w domu, książę Vokar. Usiądź. Mamy wiele do omówienia”. Jego głos jest spokojny, z lekkim przeciąganiem samogłosek. Ojciec wskazuje na stół przed sobą zamiast na miejsce po swojej prawej stronie. Wiem dlaczego – jeszcze nie zasłużyłem na to miejsce. Ale zasłużę. Erebus warczy na mojego ojca, a ja go przywołuję do porządku. *„Jesteś następcą tronu. To miejsce należy ci się z prawa urodzenia”* – oponuje Erebus. Ignoruję go. Wszystkie oczy są zwrócone na mnie, gdy zajmuję miejsce naprzeciwko Gammy Sarkona. Ciężar przygniata mi klatkę piersiową. Erebus jest niespokojny i krąży w kółko. „Doszły mnie słuchy, że po królestwie krążą plotki” – zaczyna mój ojciec. Jego wzrok omiata salę. „Zdradzieckie spiski mające na celu obalenie mnie…” Moje oczy rozszerzają się na te słowa. Nigdy nie słyszałem takich plotek w królestwie. Mój ojciec jest najsilniejszy, jak ktokolwiek mógłby uwierzyć, że jest w stanie z nim walczyć? „Wierzą, że linia krwi słabnie” – kontynuuje ojciec. „Co sugerujesz, byśmy zrobili, Wasza Wysokość?” – pyta Gamma Sarkon. „Cóż, tak naprawdę jest tylko jedno rozwiązanie” – wtrąca Vespera. Jej twarz jest stoicka i znudzona, wzrusza ramionami, jakby odpowiedź była dla niej oczywista. W jej oczach wiruje mrok, a Erebus zaczyna na nią warczeć. Spycham go na dalszy plan i staram się skupić na problemie. „Jeśli ludzie wierzą, że nasza linia krwi jest słaba, musimy ją wzmocnić. Ludzie mogą uznać obecną linię sukcesji za niestabilną”. Mój ojciec mruczy potakująco. „Tak, masz rację, Vespero”. Przenoszę wzrok na ojca i zauważam, że wszyscy patrzą na mnie. „Książę Vokar, będziesz musiał wybrać towarzyszkę i spłodzić dziedzica” – rozkazuje Król Alfa. Rzadko zdarza się, by wilkołak wybierał sobie towarzyszkę. Bardzo rzadko. Przeznaczona towarzyszka to twoja idealna druga połowa, nawet jeśli na pierwszy rzut oka na taką nie wygląda. Ale więź ta jest tworzona przez samą Boginię Księżyca. Wilkołak potrafi rozpoznać swoją prawdziwą towarzyszkę jednym spojrzeniem w oczy. Są też inne znaki, ale to jedno spojrzenie zapala więź. Kiedy towarzyszka zostanie naznaczona i dojdzie do zbliżenia, więź staje się ostateczna. Wybieranie towarzyszki stało się powszechniejsze w wewnętrznym kręgu Sanguinary. Gdzie status znaczy więcej niż miłość. Wiem, że nigdy nie odnajdę swojej prawdziwej towarzyszki. Wiedziałem, że na tym świecie nie ma już dla mnie przeznaczonej więzi. A jednak zauważam, jak Erebus ożywia się za każdym razem, gdy jakaś samica spojrzy nam w oczy, i czuję ukłucie smutku, gdy więź się nie pojawia. Czuję, jak jego samotność odbija się we mnie echem. On zawsze będzie szukał swojej towarzyszki. Erebus warczy i wyje teraz w proteście, ponaglając mnie do przemiany. Ponownie spycham go na dalszy plan, próbując skupić się na tym, co dzieje się w sali. „Ceremonia może odbyć się za trzy dni” – mówi Gamma Sarkon. „Za trzy dni?” – wykrztuszam. Mój głos odbija się od ścian potężniej, niż zamierzałem, i wszystkie spojrzenia zwracają się ku mnie. „No tak, oczywiście. Służba będzie potrzebowała czasu na przygotowania. Królewska ceremonia wyboru to nie jest zwykły bal” – wyjaśnia moja siostra ze wzruszeniem ramion i odrazą wymalowaną na twarzy. Kręci mi się w głowie, a w piersi zaczyna płonąć wściekłość. Co tu się, do diabła, dzieje? „Czy jest jakiś problem, książę Vokar?” – pyta Vespera przesłodzonym głosem. Problem? Tak, jest, kurwa, problem. Erebus warczy potakująco. Chcę się odezwać. Powiedzieć im, żeby „poszli do diabła”, ale dostrzegam zmrużone oczy ojca i puste miejsce obok niego. Chcę tego miejsca. Chcę, by mój ojciec uznał, że jestem go godzien. Godzien, by być następnym w kolejce do tronu. Przełykam słowa i zaciskam pięści. „Nie, nie ma żadnego problemu” – mówię przez zaciśnięte zęby. „Zatem postanowione, ceremonia odbędzie się za trzy dni” – mówi mój ojciec. Dyskusje trwają dalej, ale ja już ich nie słyszę. Myślę tylko o jednym. *Dlaczego moja siostra miałaby być z tego powodu taka szczęśliwa?* Moja siostra ma na twarzy cień uśmieszku. Jest ledwo widoczny i ktoś, kto jej dobrze nie zna, nazwałby ją stoicką. Ale nie potrafi ukryć oczu – płoną triumfem. Łączę się z siostrą telepatycznie. *„Co tym razem planujesz?”* *„Och Vokar, dlaczego zawsze myślisz o mnie najgorzej?”* – ten sam słodki głos rozbrzmiewa w mojej głowie. *„Bo jesteś najgorsza”* – mówię i obserwuję siostrę, jak bierze łyk herbaty. Nikt nie jest świadomy naszej niemej rozmowy. *„Co niby miałabym na tym zyskać? To ty spłyniesz w blasku chwały”.* *„Nie wiem”* – mruczę w myślach, próbując przejrzeć jej intencje. *„Chyba że, oczywiście, twój dziedzic nie okaże się silnym księciem Alfą, jakiego wszyscy oczekują. Wtedy jeszcze bardziej zwątpiliby w tron”.* Wzdrygam się na to rozumowanie siostry. *„To niedorzeczne”.* Królewska linia krwi jest najsilniejsza z możliwych. Nawet przy słabszej krwi od jednego z przywódców watahy, mój dziedzic nadal będzie silny. Wiem, że moja siostra uważa, iż zasługuje na tron bardziej niż ja. Nie trzeba być geniuszem, by to wykoncypować, ale stawianie wszystkiego na nikłą szansę, że tak się stanie za kilkadziesiąt lat… Moja siostra ma niewiarygodną samokontrolę i cierpliwość, ale to idzie za daleko. Nawet jeśli spłodzę dziedzica z kimś z zewnętrznych części miasta, nie gwarantuje to słabego potomka. Jedynym sposobem, w jaki mogłaby to zapewnić, byłoby wybranie przeze mnie towarzyszki znacznie słabszej ode mnie, niezdolnej do donoszenia mojego szczenięcia. Kogoś bez wilka. To odkrycie uderza we mnie mocno, jak kula wyburzeniowa rozbijająca starannie wzniesioną budowlę, pozostawiając po sobie tylko nagą prawdę. *„Człowiek”* – potwierdza Erebus.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 - Witaj w domu, książę Vokar – Ludzka towarzyszka księcia likanów | Czytaj powieści online na beletrystyka