Ludzka towarzyszka księcia likanów

Ludzka towarzyszka księcia likanów

Autor: Maisie Willow

Rozdział 5
Autor: Maisie Willow
30 maj 2026
Rozdział 5 – Czyż nie jestem przyszłą Luną? VOKAR Jazda samochodem z powrotem do pałacu mija w ciszy, jak zawsze. Nie lubię wracać SUV-em, jeśli nie muszę. Wolę pokonać ten dystans biegiem przez las. Jest o wiele spokojniej i nie wymaga to formalności. Myślę, że moja siostra lubi być traktowana jak księżniczka i przypominać o tym ludziom. Kiedy spotkanie z ojcem dobiegnie końca, wracam na granicę. W ciągu ostatnich sześciu lat nie bywałem w pałacu zbyt często, może z kilkanaście razy. A przerwy między wizytami stają się coraz dłuższe. Ludzka dziewczyna śpi w tylnym rzędzie. Jest na tyle mała, że mieści się wygodnie na siedzeniach. Nie mogę powstrzymać się od rzucania jej spojrzeń od czasu do czasu. Nie obudziła się, odkąd wczoraj zemdlała w lesie. Erebus nie był usatysfakcjonowany, dopóki nie zaciągnęliśmy jej ciała do samochodu. Dobrze, że dziewczyna jest taka drobna. Erebus śpi teraz smacznie, podczas gdy ja muszę czuwać. Moje oczy rzucają się na dziewczynę, gdy ta się porusza. Cokolwiek jej się śni, musi to być nieprzyjemne, bo jej brwi marszczą się w grymasie. Mijamy granice Sanguinary. Miasto otoczone jest murami o szerokości pięciu stóp i wysokości dwudziestu stóp. Sanguinara jest stolicą królestwa. W oddali wyłaniają się wysokie wieże pałacu. To tutaj wszystko się zaczęło sto osiemdziesiąt lat temu, kiedy mój pradziadek przejął władzę po swoim ojcu i zaczął przekształcać watahę Sanguilune w królestwo. Mój pradziadek był żądny władzy i nie przestał ekspansji, dopóki każda wataha nie weszła w skład królestwa. Po siedemdziesięciu latach panowania odmówił przekazania tronu synowi. Kiedy więc mój dziadek stał się silniejszy od króla, wyzwał go na pojedynek i zabił. Mój dziadek panował przez sześćdziesiąt lat, dopóki prawie pięćdziesiąt lat temu mój ojciec nie zabił go w pojedynku. Miał wtedy zaledwie dwadzieścia lat. Domy w granicach miasta stopniowo się zmieniają, stając się większe i bardziej wystawne, im bliżej pałacu się znajdujemy. Miasto podzielone jest na trzy części. Pierwsza to pierścień zewnętrzny, w którym mieszka klasa robotnicza i obywatele, którzy przybyli do Sanguinary w poszukiwaniu lepszego życia. Ludzie przerywają swoje zajęcia, by popatrzeć na SUV-a jadącego główną drogą prowadzącą prosto do centrum miasta. Części miasta oddzielone są kanałami. Druga część to środkowy pierścień, który jest bijącym sercem miasta. Znajduje się tu większość sklepów i firm. Ponadto w tej części miasta działają uniwersytet i szpital. Kiedy przekraczamy kolejny kanał, docieramy do trzeciej części, którą jest wewnętrzny krąg. Składa się on z urzędników państwowych i rodzin z wielkimi pieniędzmi i jeszcze starszymi wartościami. Większość mieszkających tu osób ma rodowód wywodzący się od członków watahy Sanguilune. Ludzie w wewnętrznym kręgu nie mieszkają w domach, lecz w willach i rezydencjach. W samym centrum tego wszystkiego stoi pałac zbudowany z czerwonego marmuru, z białymi żyłkami biegnącymi przez ściany. Wokół niego płynie rzeka, spływająca z góry majaczącej w oddali za nim. Pałac otaczają akry ogrodów i lasów. Budowla ma dwie wieże sięgające nieba, a wejście zdobi szeroki łuk, który może pomieścić grupę wilków. Tuzin strażników chroni wejście przed intruzami, a kilkudziesięciu kolejnych strzeże obwodu, sali tronowej i sypialni. Gdy samochód się zatrzymuje, natychmiast z niego wyskakuję. Pokonuję trzy biegi schodów prowadzące do moich pokoi. Nie mam zamiaru spędzić z siostrą ani minuty dłużej. Idąc korytarzem, już rozpinam marynarkę. Trzecie piętro jest całkowicie zamknięte dla rodziny królewskiej. Otwieram drzwi do sypialni i zatrzymuję się w pół kroku, gdy dostrzegam nagą postać wylegującą się w moim łóżku. Jej karmelowe ciało jest wysportowane i pełne ponętnych kształtów. Jej sutki są twarde, a długie, ciemnobrązowe włosy rozsypują się na moich białych jedwabnych prześcieradłach. Obserwuje mnie tymi wielkimi brązowymi oczami, w których czai się pożądanie. Warczę, gdy na ten widok mój chuj drga. To przypomina mi, że nie było mnie prawie rok. „Co robisz w moim pokoju?” „Czekam na ciebie, głuptasie. Dołączysz do mnie?” – mruczy. Mrużę oczy. „Kto cię wpuścił?” Gylinn wstaje z łóżka i dumnym krokiem podchodzi do mnie. „Czyż nie jestem przyszłą Luną? Oczywiście, że mam dostęp do twojego pokoju”. Jej dłonie przesuwają się po mojej klatce piersiowej, gdy dalej rozpina moją marynarkę. Wszyscy oczekują, że wybiorę Gylinn na moją towarzyszkę. Tak było od czasu, gdy byliśmy młodzi i przez chwilę wierzyłem, że będziemy sobie przeznaczeni. Jest córką generała Zandraka, który prowadzi największą watahę w królestwie, poza Sanguinarą. Po mojej siostrze, Gylinn jest najsilniejszą samicą, jaka istnieje. Jest piękna, ambitna i ma wszystko, czego oczekuje się od Luny. Dlatego było zaskoczeniem, gdy nie okazała się moją przeznaczoną towarzyszką. Unikałem wyboru partnerki. Wiem, czego oczekują ludzie, ale nie potrafię się do tego przekonać. Nie mówiąc już o Erebusie. On pragnie tylko swojej prawdziwej towarzyszki. Jej dłonie zsuwają się z mojej klatki piersiowej i lądują na pasie moich spodni. „Poza tym, kto inny zapewni Następcy Tronu odpowiednie „powitanie po powrocie”?” – mówi z mruknięciem, przygryzając dolną wargę i opadając na kolana. Nie powstrzymam jej. Jeśli tak bardzo pali się do tego, by obciągnąć mi druta, to będę ostatnim, który odmówi. Gylinn rozpina moje spodnie i mój chuj wyskakuje na zewnątrz. Stoi prosto, zawsze chętny do udziału w jakichkolwiek czynnościach seksualnych. Owija swoje pełne usta wokół mojego zaniedbanego członka. Jej usta są przyjemne, ciepłe i wilgotne, ale zawsze czegoś brakuje. Bierze mnie głębiej, ale to nie wystarcza. To nie sprawia, że wspinam się ku wytryskowi. Chwytam ją za tył głowy, zaplatając palce w jej włosy i wpycham się głębiej w jej gardło. Jej gardło daje lepsze doznania, a sadystyczna część mnie lubi patrzeć, jak walczy o oddech, gdy się dławi, i jak łzy stają jej w oczach. Ma trudności z pomieszczeniem mojego rozmiaru. To ta część mnie, która jest pełna gniewu i urazy do otaczającego świata. Ta mroczna część wewnątrz mnie, którą muszę ukrywać, by być nieskazitelnym księciem, jakiego wszyscy ode mnie oczekują. Ta część, która chce siać spustoszenie i rozdzierać wszystko wokół. Dziedzictwo długiej linii brutalnych królów Alf. Jęczę, wchodząc i wychodząc z jej gardła. W jej oczach pojawia się teraz strach i zdaję sobie sprawę, że pokazałem zbyt wiele z tej strony mojej natury. To działa jak kubeł zimnej wody na moje podniecenie. Puszczam ją, odsuwając od mojego pulsującego członka. Ona ciężko sapie i nie potrafi spojrzeć mi w oczy. Odwracam się od niej i zapinam spodnie. „Mogę to zrobić lepiej”. Jej głos jest zachrypnięty, gdy łapie oddech. „Nie zawracaj sobie głowy”. Mój głos jest zbyt szorstki; pocieram szczękę. Właśnie dlatego nie jest moją towarzyszką. Nie potrafi udźwignąć tego mroku we mnie i nie chce go zaakceptować. Nie mogę zmienić tego, kim jestem, a ona też nie powinna tego robić. Powinna być z kimś, kto będzie ją ubóstwiał, ale ja nie jestem tym mężczyzną. Idę do łazienki, by wziąć zimny prysznic, i pozwalam Gylinn się ubrać. Erebus mruczy i przeciąga się przez sen; jestem zaskoczony, że się nie obudził. Dawno nie był tak spokojny.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Ludzka towarzyszka księcia likanów | Czytaj powieści online na beletrystyka