Ludzka towarzyszka księcia likanów

Ludzka towarzyszka księcia likanów

Autor: Maisie Willow

Rozdział 7 - Muszę go odzyskać
Autor: Maisie Willow
30 maj 2026
ELOWEN Gardło mnie piecze, a oczy odmawiają posłuszeństwa. Jasne światło słoneczne zmusza je do ponownego zamknięcia. Jęczę i obracam się twarzą do materaca. *Kaelen ma rację, koszmary stają się coraz gorsze.* Zaczynam widzieć w nich prawdziwe wilkołaki. Zapach magnolii przybiera na sile, gdy wciskam nos w puszystą poduszkę. Gładka bawełna jest miękka jak puch na mojej skórze. *Zaraz, co?* Podnoszę głowę i zmuszam się do otwarcia jednego oka. Leżę na ogromnym łóżku z grubą, białą, bawełnianą pościelą i czterema pasującymi poduszkami. Wspomnienia wracają falą. Karys, księżniczka, książę, las i ten czarny wilk. Byłam pewna, że umrę. Rozszarpana przez jego ostre zęby. Przytulam jedną z poduszek do piersi i siadam. Zapadam się w miękkie łóżko, omiatając wzrokiem resztę pokoju. Pokój jest około pięć razy większy niż moja sypialnia w domu, która była niewiele większa od schowka na szczotki z pojedynczym łóżkiem. Nieskazitelnie białe ściany i ornamenty zdobią sufit sięgający trzech metrów wysokości. Na środku pokoju wisi złoty żyrandol. Są tu dwa okna od podłogi do sufitu z grubymi, czerwonymi zasłonami. Po obu stronach łóżka stoją dwa białe, lakierowane stoliki nocne ze złotymi zdobieniami. *Ja nawet nie mam stolika nocnego.* Oddech mi przyspiesza, a powietrze rzednie. Kładę dłoń na zagłębieniu szyi, szukając naszyjnika, ale tam nic nie ma. Szyja jest naga, a panika narasta, gdy moje oczy potwierdzają to, co ciało już wie. Mojego naszyjnika nie ma. *Nie, nie, nie.* Wyskakuję z łóżka i przeszukuję miejsce pod poduszkami i narzutą. Padam na kolana i zaglądam pod łóżko. Potem do szuflad stolików nocnych. Każdy cal podłogi i każdy róg łóżka. Potem wracam i sprawdzam pościel jeszcze raz. Bezradnie rozglądam się po pokoju za jakimkolwiek miejscem, które mogłam pominąć. Zniknął. Mój naszyjnik zniknął. Jestem bliska krzyku. Łzy zaczęły już płynąć po moich policzkach. *Muszę go znaleźć. Nie mogę go stracić. Obiecałam.* Opadam na podłogę, gdy siły opuszczają moje nogi. Dopiero teraz zauważam, że nie mam na sobie własnych ubrań, lecz satynową koszulę nocną. Słychać pukanie do drzwi. Ocieram łzy wierzchem dłoni i wstaję z podłogi. Kiedy otwieram drzwi, jestem zaskoczona tym, jak blisko progu stoi kobieta. Instynktownie robię krok do tyłu. Kobieta wita mnie szerokim uśmiechem. „Witaj, Elowen, w naszym wspaniałym królestwie. Nazywam się Celessa i będę twoją opiekunką aż do ceremonii wyboru”. Jej uśmiech nie słabnie, co szczerze mnie przeraża. Jej ciemnobrązowe włosy są gładko uczesane, a strój jest wolny od jakichkolwiek zagnieceń. Grafitowy kostium spodniowy jest długi i prosty. Kobieta jest o prawie głowę wyższa ode mnie i nie potrafię ocenić, czy tutaj uchodziłaby za piękną. Wygląda, jakby starała się wtopić w tło. „Cześć, yhm...” „Może zrobimy wycieczkę po pałacu, zanim udasz się na spotkanie z pałacowym uzdrowicielem?” – pyta Celessa ze swoim niezmiennym uśmiechem. „Uzdrowicielem?” „Och, nie ma się czym martwić. Musimy się tylko upewnić, że nie jesteś już w ciąży ani nic z tych rzeczy”. Celessa zbywa to machnięciem ręki i wchodzi do mojego pokoju, niosąc pokrowiec na ubrania. Ostrożnie rozkłada na łóżku suknię w kolorze rubinowej czerwieni. To nie jest coś, co sama bym wybrała. „Niestety nie było zbyt wiele czasu na przygotowania do twojego przyjazdu. Pokoje na pierwszym piętrze są używane głównie dla świty urzędników państwowych lub przywódców watah” – mówi Celessa. Jej uśmiech drga po raz pierwszy, ale szybko odzyskuje rezon. „Na szczęście to tylko na kilka dni. Właśnie otrzymałam dobre wieści. Ceremonia wyboru odbędzie się za trzy dni”. „Za t-trzy dni?” – jąkam się. „Tak, jakie to ekscytujące, prawda?” – mówi, splatając dłonie. Ekscytujące to jedno określenie. Okropne, przerażające lub przytłaczające to inne słowa, które ja bym wybrała. „Jeśli zostaniesz wybrana, po ceremonii przeniesiesz się do skrzydła królewskiego”. Posyła mi jeszcze szerszy uśmiech, o którym teraz wiem już na pewno, że jest fałszywy. Patrzę na misterną czerwoną suknię na łóżku. „Yhm, a gdzie są moje ubrania i… inne osobiste rzeczy?” – pytam z wahaniem. „Zabrałam twoje ubrania pokojówkom do prania. Zostaną ci zwrócone za kilka godzin. Czy chcesz, bym pomogła ci z suknią?” Moje oczy się rozszerzają. „Nie, poradzę sobie sama”. Przygryzam dolną wargę. „Yhm, a mój srebrny naszyjnik?” Celessa pozostaje stoicka, ale jej oczy rozszerzają się niemal niezauważalnie. „Wnoszenie srebra do pałacu bez uprzedniej zgody generała majora Aethelgardu jest zabronione” – mówi Celessa z uśmiechem i spokojnym tonem. „Czy możemy zatem do nich pójść?” – błagam. W mojej piersi zakwita nadzieja. „Och, nie, księżniczka Vespera jest bardzo zajęta. Nie można tak po prostu wejść, by się z nią zobaczyć. Mogę wysłać prośbę o audiencję u Jej Wysokości, ale zwykłym obywatelom zatwierdzenie takiej prośby może zająć lata”. „Lata?” To szaleństwo. Każda iskierka nadziei, która się we mnie tliła, została właśnie zdeptana jednym zdaniem. „Tak, ale są też dobre wieści. Jeśli książę cię wybierze, będziesz mogła poprosić o audiencję znacznie szybciej niż nawet wysocy urzędnicy”. Jej uśmiech jest tak jasny, że dreszcz przebiega mi po plecach. Celessa nie rusza się z miejsca, czekając. „Yhm, czy mogłabym prosić o chwilę prywatności?” Brwi Celessy unoszą się odrobinę. Jakby była zdezorientowana, ale nie chciała tego okazać. Nawet kiedy mówi, trzyma uśmiech mocno na swoim miejscu. „Oczywiście, zaczekam na zewnątrz. Zawołaj mnie, jeśli będziesz czegoś potrzebować”. Celessa wychodzi z pokoju i wraz z cichym kliknięciem drzwi w pomieszczeniu znów zapada cisza. Biorę głęboki oddech, a moja dłoń automatycznie wędruje do miejsca, gdzie powinien być naszyjnik. Przełykam gulę w gardle i patrzę na suknię na łóżku. Sukienka jest piękna. Wykonana z bogatej tkaniny. To może być jedwab, ale nigdy wcześniej nie trzymałam czegoś takiego w rękach. W domu miałam jedną sukienkę. Prostą, niebieską, letnią sukienkę, którą dostałam od jednej z dziewczyn w wiosce, kiedy zaszła w ciążę. To sukienka, którą nosiłam na każde urodziny i specjalną okazję przez ostatnie trzy lata. Myję twarz i szczotkuję zęby w przyległej łazience, która wciąż jest większa niż mój pokój. Jest tam ceramiczna wanna, buteleczki z pachnącymi olejkami i luksusowe mydła. Zmywam ślady błota ze skóry i związuję włosy w kucyk. Zdejmuję koszulę nocną, w której się obudziłam, i wkładam czerwoną suknię. Sukienka ma trzy różne warstwy i haftowane szwy. Rozszerza się u dołu i myślę, że powinna być do kolan, ale sięga mi za łydki. Sukienka pasuje na moją sylwetkę, ale jest zdecydowanie za długa. Nie czuję się tak, jakbym pasowała do takiej sukni. Jest zbyt piękna, bym to ja ją nosiła. Moja skóra wygląda chorobliwie blado na tle czerwonej tkaniny. Spotykam Celessę przed pokojem, a ona nie potrafi ukryć szoku. Szybko odzyskuje rezon, ale nie na tyle szybko, by mnie zwieść. „Cóż, może uda nam się wygospodarować trochę czasu na spotkanie z krawcem przed wizytą u uzdrowiciela. Czy chcesz, bym zajęła się twoimi włosami?” Trzymam końce kucyka. „A co z nimi nie tak?” Wolę mieć włosy w kucyku. Moje białe włosy są długie i niesforne, przeszkadzają mi, jeśli ich nie zwiążę. „Och, nie. Nie są złe, po prostu są… *zwyczajne*”. „Lubię *zwyczajność*”. Patrzymy na siebie przez kilka sekund i żadna z nas się nie odzywa. „Dobrze zatem. Zacznijmy naszą wycieczkę” – mówi Celessa, przerywając ciszę. Potakuję i idę za nią przez korytarze. Celessa opowiada o wszystkich szczegółach budynku i jego historii, ale ja nie potrafię się skupić. Moje myśli ciągle wracają do naszyjnika. To ostatnia rzecz, jaką mam po matce. Obiecałam go pilnować i nie mogę uwierzyć, że go straciłam. Muszę go odzyskać.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 - Muszę go odzyskać – Ludzka towarzyszka księcia likanów | Czytaj powieści online na beletrystyka