Ludzka towarzyszka księcia likanów

Ludzka towarzyszka księcia likanów

Autor: Maisie Willow

Rozdział 8 - Witaj, mały człowieku
Autor: Maisie Willow
30 maj 2026
ELOWEN Centralne schody są wykonane z białego marmuru i wyróżniają się na tle reszty pałacu. „Pałac jest doprawdy wspaniały, zważywszy na to, że kiedyś dokładnie w miejscu, gdzie stoi, płynęła rzeka. Spływa ona z góry aż do Sanguinary” – mówi Celessa. Na szczycie schodów znajdują się dwie potężne złote bramy. Muszą mieć ponad pięć metrów wysokości. „Co tam jest?” – pytam. „To drzwi do sali tronowej. To wspaniałe dzieło sztuki. Podarowane przez króla Koraxa, gdy wstąpił na tron”. Celessa pochyla się do przodu i przykłada dłoń do ust. „Król jest tam teraz na ważnym spotkaniu z niektórymi ze swoich najwyższych generałów. Wśród nich są książę Vokar i księżniczka Vespera”. Jej oczy lśnią z ekscytacji na myśl o tej plotce. Nie obchodzi mnie król ani książę będący w tym pokoju. Obchodzi mnie fakt, że jest tam księżniczka Vespera. Księżniczka może zwrócić mi mój naszyjnik. Staram się zapamiętać drogę, którą idziemy. W lewo, trzecia w prawo, druga w lewo. Celessa nie odstępuje mnie ani na krok. Chcę pobiec z powrotem do sali tronowej i czekać na księżniczkę, by błagać o zwrot naszyjnika. Tak, jestem gotowa błagać. Celessa prowadzi mnie do pokoju z trzyosobową sofą z zielonego aksamitu, biurkiem i długim białym stołem. „Proszę tu zaczekać, uzdrowiciel wkrótce się pojawi”. Celessa wskazuje na zieloną sofę i czeka, aż usiądę. „Dam znać w kuchni, że za godzinę będziesz gotowa na kolację”. Posyła mi przerażający uśmiech i wychodzi z pokoju. Jestem sama po raz pierwszy, odkąd zapukała do moich drzwi dziś rano. Naprawdę jestem sama. Przetrawiam tę okazję i czekam kilka sekund. Wstaję z sofy i ruszam w stronę drzwi. Coś wewnątrz mnie spodziewa się, że będą zamknięte, ale tak nie jest. Drzwi się odblokowują, a dźwięk zdaje się nieść echem po pokoju. Na korytarzu nie ma nikogo, nawet strażnika. Domyślam się, że nikt nie przejmuje się jakimś człowiekiem. Próbuję odtworzyć swoje kroki i unikać patrolujących strażników. Idę dalej do innych schodów, gdzie widzę jedną z pokojówek wchodzącą na górę z pościelą. Idę za nią na trzecie piętro. Korytarze są upiornie ciche, nie palą się żadne światła, a zasłony są zaciągnięte. Wieje chłodny powiew, który sprawia, że na mojej skórze w sukience z krótkim rękawem pojawia się gęsia skórka. Pałac jest zimny i powoli przenika mnie do szpiku kości. Jedyne światło dochodzi z pokoju na końcu korytarza. Świeci wystarczająco mocno, by stworzyć ścieżkę od wejścia do miejsca, w którym stoję. Ciągnie mnie do tego ciepłego żółtego blasku niczym ćmę do płomienia. Przechodzę przez otwarte przejście do jasnego pomieszczenia. Ciepło panujące w pokoju natychmiast mrowi moją skórę. Z okolicy unosi się zapach starych książek i suszonych słoneczników. Dwie wysokie ściany od podłogi do sufitu wypełnione są książkami. Na środku pokoju stoją dwie długie sofy w kolorze kremowym i biały marmurowy stolik kawowy. Sufit wykonany jest z witrażowego szkła i ma kształt kopuły. Wchodzę do pokoju i przesuwam palcami po grzbietach książek. Są zakurzone. Wygląda na to, że niewielu ludzi tu zagląda. Są tu różne gatunki literackie, ale na jednej półce stoi kilka czarnych, oprawnych w skórę notatników. Na skórze wytłoczone jest imię. *Orenza.* Idę dalej, w stronę tylnej ściany. Jest wykonana całkowicie ze szkła i wychodzi na las. Wyciągam rękę, aż mogę dotknąć szyby. Jest gładka i zimna pod moimi palcami. Wierzchołki drzew zaczynają zmieniać kolory, z zielonego na żółty i czerwony w u schyłku lata. Słońce zaczęło zachodzić, a niebo lustruje kolory lasu. Niekończące się morze drzew we wszystkich odcieniach tworzy piękny horyzont, który rzuca na mnie urok. Pokój jest tak spokojny i pogodny, że przez chwilę czuję ulgę. Pada na mnie cień, zamykając mnie w ciemności, i wiem, że nie jestem już sama. Ciepło, które czułam przed chwilą, znika w ułamku sekundy. Nie słyszę żadnego dźwięku, nawet oddechu. Zastyga w bezruchu, gdy bardzo duże męskie ramię oplata mnie w talii. To ramię jest jak metalowy powróz wokół mnie. Pewne i nieruchome. Przyciąga mnie do siebie, aż zderzam się z przeszkodą w postaci jego piersi. Jego tors twardo napiera na moje łopatki. Bije od niego żar, który przenika do moich kości. Moje oczy mrużą się na sekundę i wtulam się w to ciepło. Jego gorąco jest kuszące i rozprasza chłód, który powoli znieczulał moje ciało. Wzdycham głośno, gdy zdaję sobie sprawę, co robię. Prostuję plecy i próbuję odsunąć się od jego piersi. On oplata swoim drugim ramieniem moje kości biodrowe i dół brzucha. Przyciąga mnie mocno do siebie. Oba moje ramiona są uwięzione przy bokach. Jest tak blisko, że czuję bogaty, drzewny zapach emanujący od niego. Cedr, sandałowiec i bergamotka. Zapach jest ciepły i pociągający. Kusi mnie i uwodzi, bym podeszła bliżej; mam ochotę wtulić nos w jego skórę. *Jasna cholera. Co to było?* Przez okno widzę niewyraźne odbicie ogromnego mężczyzny. Jego ramiona są szerokie, a on góruje nade mną. To sylwetka księcia Vokara; zaciskam zęby. On pochyla głowę tuż obok mojej i przesuwa nosem od mojej szyi do ramienia. Gardzę faktem, że zostawia to mrowienie na mojej skórze. Nienawidzę tego, że jego przytłaczające ciepło daje mi poczucie bezpieczeństwa. A najbardziej brzydzę się tym gorącym uczuciem w dole brzucha, gdy on przesuwa kciukiem po mojej kości biodrowej. „Witaj, mały człowieczku” – mówi książę Vokar. Jego głos jest niski i szorstki, a ja przełykam ślinę, gdy jego usta muskają płatek mojego ucha podczas mówienia. Głęboka chrypka w jego głosie dociera aż do mojego podbrzusza i nie wiem dlaczego. Przełykam ślinę, a on pozwala mi powoli obrócić się twarzą do niego. Muszę wygiąć szyję, by spojrzeć w twarz następcy tronu i w jego czarne oczy. Są czarne jak noc i pełne nienawiści. Przełykam ślinę i biorę coś, co – jak przypuszczam – jest moim ostatnim oddechem. Jego oczy zmieniają się z czarnych w jasnobursztynowe. Barwy wirują, aż znika ostatni ślad mroku. Jest tak blisko, że widzę wzór w jego tęczówkach i początek zarostu na jego brodzie i szczęce. Próbuję uwolnić się z jego uścisku, ale jego ramiona są wokół mnie niczym metalowa klatka. „Wybierasz się gdzieś? *Skarbie*”. Szamoczę się mocniej. „Proszę, puść mnie”. Jego ramiona rozluźniają się wokół mnie i on z łatwością mnie obraca. Tracę równowagę, ale książę mnie łapie i kładzie na jednej z sof. Powietrze ucieka mi z płuc, gdy jego ciężar przygniata moją klatkę piersiową. Całkowicie mnie obezwładnia i dominuje w moim polu widzenia. Jedyne, co widzę, to on i to, jak nade mną góruje. Ten ciepły, męski zapach całkowicie mnie spowija. „Co ty robisz?” – piszczę. On opiera się na jednym ramieniu obok mojej głowy. Rozmieszcza biodra między moimi nogami i zniża twarz o cal od mojej. Jego ciepły oddech omiata moją twarz. „Czyżbyś nie była chętna, mały człowieczku?” Posyła mi drwiący uśmiech i zaczyna rozpinać marynarkę. Czy to nie jest to, co mam udawać? To, co Jovian kazał mi zrobić? Sprawić, by stracił czujność. Jego wyrzeźbiona klatka piersiowa ukazuje się moim oczom, a ja nie mogę oderwać od niej wzroku. To znaczy, widziałam już wcześniej męskie torsy i nigdy nie poświęcałam im zbyt wiele uwagi. Nigdy nie zatrzymywały mojego spojrzenia uwięzionego na ich budowie. Jego mięśnie są potężne i wyraźnie zarysowane. Jest dwa razy większy od każdego zwykłego mężczyzny. Każde pasmo mięśni jest ukształtowane z precyzją i widzę, że ciężko pracuje nad swoim ciałem. „Nie możemy” – mówię mu, zapierając się dłońmi o jego ramiona. Jego skóra jest paląca. Pcham tak mocno, jak potrafię, ale on ani drgnie. Moje wysiłki sprawiają jedynie, że on jeszcze mocniej napiera na mnie. „Nikomu nie powiem” – szepcze, a jego usta są tak blisko. Czuję, jak muskają mój łuk Kupidyna. Odwracam od niego głowę z grymasem. Jedyne, co teraz widzę, to żyły i mięśnie jego przedramienia. Chwyta moje nadgarstki w jedną dłoń i unosi je nad moją głowę. Jego usta muskają moje ucho. „Czy nie tego właśnie chcesz? Hmm? Przelecieć się z *bestią*?” – syczy. Wzdycham głośno, gdy jego twardość napiera na moje krocze. „Czy dlatego to robisz?” Jego dłoń przesuwa się na moje udo, a palce mocno wbijają się w moje ciało. „Chcesz opowiedzieć swoim ludzkim przyjaciołom, jak ostro wyruchał cię brutalny wilkołak?” Napiera na mnie mocniej, gdy moje nogi rozszerzają się bardziej. „Proszę, nie…”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki